sobota, 7 grudnia 2019 r.

Weigel o mediach i Franciszku

Media filtrują przekaz o Franciszku - zwraca uwagę teolog i publicysta George Weigel na łamach amerykańskiego dwutygodnika „National Catholic Register”. Jego zdaniem przedstawiają one papieża jako radykała, który chce wyrzucić na śmietnik historii te wymiary katolicyzmu, które odrzuca główny nurt zachodniej kultury.


Filtrowanie to - zdaniem Weigla - zaczęło się po słynnej konferencji prasowej na pokładzie samolotu z Rio de Janeiro do Rzymu i słynnym zdaniu Franciszka nt. osób homoseksualnych: „Kim jestem, żeby ich sądzić?”. Przywołuje słowa kard. Francisa George’a z Chicago, który wyjaśnił, że papieska wypowiedź została nadużyta, gdyż Franciszek „mówił o kimś, kto prosił o miłosierdzie i otrzymał rozgrzeszenie”, co jest „całkiem różne” od postawy kogoś, kto oczekuje raczej akceptacji niż prosi o przebaczenie.


Całe zdanie papieża brzmiało bowiem: „Jeśli ktoś jest gejem i szuka Boga i ma dobrą wolę, kim jestem, by go sądzić?”. Tymczasem w mediach przebiło się jedynie pytanie: „Kim jestem, żeby ich sądzić?”, zaś filtrowano wszystko, co „nie pasuje do właśnie ustalonej narracji o „ludzkim, postępowym papieżu” w sporze ze „wstrętnymi reakcyjnymi biskupami i zacofanymi katolickimi tradycjonalistami”.


Co więc zaczęto filtrować? Żarliwą obronę małżeństwa jako trwałego związku mężczyzny i kobiety, zawartą - już po III Nadzwyczajnym Zgromadzeniu Synodu Biskupów nt. rodziny - w przemówieniach do Ruchu Szensztackiego i uczestników międzyreligijnej konferencji w Watykanie nt. kryzysu małżeństwa w XXI wieku, a także obronę Ewangelii życia z przemówienia w Parlamencie Europejskim. Relacje prasowe skupiały się na trosce Franciszka o imigrantów i bezrobotnych, która oczywiście w tym tekście również była wyrażona.


Ale co z Ojca Świętego obroną tych, których obojętność skazuje na samotność lub śmierć, tak jak w przypadku terminalnie chorych, osób starych, które są opuszczone lub pozbawione opieki i dzieci, zabijanych w łonie matek? A co z podkreślaniem, że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość Europy nie mają sensu bez chrześcijaństwa? Co z jego potępieniem tych, którzy dokonują na chrześcijanach barbarzyńskich aktów przemocy i z jego apelem o wsparcie tych chrześcijan, którzy zostali wyrzuceni ze swych domów i ziemi ojczystej, sprzedani w niewolę, zabici, ścięci, ukrzyżowani lub spaleni żywcem, przy haniebnym i przyzwalającym milczeniu tak wielu? - pyta Weigel.


Zwraca uwagę na to, że zauważanym przez media papieskim wezwaniom o ochronę środowiska towarzyszy podkreślanie, że obok ekologii środowiska naturalnego konieczna jest ekologia ludzka, polegająca na szacunku dla człowieka. Filtrowana jest także demonologia Franciszka. Według Weigla, przez minione dziesięciolecia żaden papież nie odnosił się tak regularnie do Szatana. Zły nie jest dla tego papieża abstrakcją, ani figurą retoryczną, mającą na celu podkreślenie dezaprobaty dla takich postaci jak np. Hitler. - Szatan i jego słudzy są dla papieża Franciszka bardzo realni - podkreśla publicysta i proponuje, by któryś z dziennikarzy zapytał o to Ojca Świętego podczas jednej z konferencji prasowych na pokładzie samolotu.

 

KAI
Fot. B. Solomenco

Polecamy