sobota, 25 stycznia 2020 r.

Uroczystość św. Wojciecha

W liturgiczne wspomnienie św. Wojciecha, obchodzone w tym roku 28 kwietnia, kolejne dwie wspólnoty parafialne otrzymały cząstki relikwii biskupa męczennika. Przybyłym ze Szczecina i Murowanej Gośliny delegacjom wiernych wręczył je gnieźnieński biskup pomocniczy Krzysztof Wętkowski.

Relikwie otrzymały parafie pw. św. Jana Chrzciciela w Szczecinie i Najwyższego Arcykapłana Jezusa Chrystusa w Murowanej Goślinie. Parafianie wraz ze swoimi księżmi proboszczami odebrali je po Mszy św. sprawowanej w południe w katedrze gnieźnieńskiej pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Wętkowskiego. Homilię wygłosił ks. kan. Maciej Olczyk, wicerektor gnieźnieńskiego seminarium duchownego, który przed rozpoczęciem liturgii został uroczyście włączony do grona kanoników Kapituły Prymasowskiej. Nawiązując m.in. do wczorajszych uroczystości kanonizacyjnych mówił, że świętość to stan pełnego zjednoczenia człowieka z Bogiem, przeniknięcia człowieczeństwa duchem Bożym tak, że człowieka zaczyna myśleć, oceniać i działać na sposób Boży, kierując się miłością, którą Bóg rozlewa w jego sercu. „Taką świętość poznaliśmy u św. Jana Pawła II i św. Jana XXIII. Tą samą świętością żył św. Wojciech. Wspominamy go właśnie dlatego, że jego serce, w nieprzeciętny sposób, żyło pragnieniem świętości i niesienia jej innym ludziom” – mówił kapłan. Podkreślił również, że na fundamecie świadectwa św. Wojciecha wyrosły przez wieki pokolenia strzegące ojczystej ziemi, na której budowała się polska mowa, wiara, nadzieja i miłość, a więc cnoty będące w człowieku źródłem najszlachetniejszych postaw i przekraczania ograniczeń egoizmu. "Oni siali to, z czego my dziś korzystamy. To jest kapitał stanowiący naszą osobistą i narodową tożsamość. Kapitał, którego nie strzegą bankowe sejfy, ale ludzkie serca. Kapitał równie zagrożony i podatny na obce przejęcie, albo zastąpienie go bezkształtną magmą multikulturalnego kolonializmu" – zaznaczył. Dodał także, że właśnie u grobu i relikwii św. Wojciecha, u tych źródeł Kościoła i państwa polskiego, nabieramy odporności wobec nierozsądnych i niebezpiecznych pomysłów na życie bez Chrystusa i bez Ewangelii, abyśmy sami nie podcinali tych korzeni, z których wyrastamy, przed czym niejednokrotnie przestrzegał nas św. Jan Paweł II.

 

Liturgiczne wspomnienie św. Wojciecha zostało przesunięte z 23 kwietnia ze względu na trwającą w tym czasie Oktawę Wielkanocną. Później odbędą się również doroczne gnieźnieńskie uroczystości odpustowe ku czci patrona Polski, archidiecezji gnieźnieńskiej i Gniezna. Rozpoczną się one w najbliższą sobotę 3 maja, zakończą zaś w niedzielę 4 maja i będą przeżywane jako ogólnopolskie dziękczynienie za kanonizację papieża Polaka z udziałem biskupów i pielgrzymów z całego kraju.

 

Święty Wojciech – patron jednego i niepodzielonego Kościoła, patron Polski, archidiecezji gnieźnieńskiej i Gniezna urodził się w 956 roku w czeskich Libicach. Był szóstym dzieckiem książęcej pary Sławnika i Strzyżysławy. Od dziecka przeznaczony do stanu duchownego w wieku 27 lat został mianowany biskupem Pragi. Do swojej biskupiej stolicy wszedł boso. W posłudze był gorliwy i bezkompromisowy. Nie troszczył się o siebie, większą część dóbr biskupich przeznaczał na ubogich, zaopatrując ich potrzeby, odwiedzając ich i pilnie słuchając. Odwiedzał też więzienia, a przede wszystkim targi niewolników. Praga leżała na szlaku ze wschodu na zachód i stąd dostarczano niewolników do krajów mahometańskich. Święty Wojciech miał mieć pewnej nocy sen, w którym usłyszał skargę Chrystusa: „Oto ja jestem znowu sprzedany, a ty śpisz?” Scenę tę przedstawia jedna z kwater Drzwi Gnieźnieńskich. Wojciech nawoływał też usilnie do przemiany życia i porzucenia złych obyczajów zarówno możnych, jak i duchowieństwo. Niezrozumiany i skonfliktowany z nimi wyjechał wraz ze swoim bratem przyrodnim Radzymem do Rzymu. Tam razem z nim wstąpił do klasztoru benedyktynów na Awentynie, posługując wśród braci zakonnych jako najmniejszy z nich. Po nakazanym przez papieża powrocie do Pragi i ponownym konflikcie z diecezjanami zdecydował się na wyjazd na misje. W drodze na północ do pogańskiego plemienia Prusów Wojciech gościł w Gnieźnie u księcia Bolesława Chrobrego, a następnie w Gdańsku, gdzie nauczał i chrzcił. Towarzyszył mu Radzym Gaudenty i subdiakon Benedykt Bogusza, który znał język plemienia Prusów i mógł służyć za tłumacza. Prusowie nie chcieli nawrócenia. Rankiem 23 kwietnia 997 roku po Mszy św. odprawionej przez Wojciecha Prusowie otoczyli misjonarzy. Zaczęto bić Wojciecha ubranego jeszcze w szaty liturgiczne i zawleczono go na pobliski pagórek. Tam pogański kapłan zadał mu pierwszy śmiertelny cios. Potem 6 włóczni przebiło jego ciało. Odcięto mu głowę i wbito ją na żerdź. Przy martwym ciele pozostawiono straż. W chwili zgonu Wojciech miał 41 lat. Te wydarzenia również ukazane zostały na Drzwiach Gnieźnieńskich. Radzyma i Boguszę po pewnym czasie wypuszczono, aby przekazali Bolesławowi Chrobremu propozycję wykupienia ciała męczennika. Według tradycji książę uczynił to za tyle złota, ile ono ważyło, a następnie złożył je w Gnieźnie, w kościele zbudowanym na Wzgórzu Lecha. Dwa lata później, w 999 roku papież Sylwester II wyniósł Wojciecha na ołtarze, a w roku następnym do Gniezna pielgrzymował cesarz niemiecki Otton III, który ogłosił papieską decyzję o erygowaniu pierwszej polskiej archidiecezji i metropolii ze stolicą w Gnieźnie.

 

BK KAI
Fot. J. Andrzejewski, B. Kruszyk

Polecamy