środa, 21 sierpnia 2019 r.

Finał roku bł. Edmunda Bojanowskiego

Abp Wojciech Polak przewodniczył 16 listopada Mszy św. kończącej obchody roku bł. Edmunda Bojanowskiego w dedykowanym mu sanktuarium w Luboniu k. Poznania. „Był człowiekiem, który niewątpliwie zawierzył Bogu i otrzymanymi od Niego darami i talentami potrafił służyć innym” – mówił w homilii Prymas.


W swoim słowie abp Polak podkreślił, że bł. Edmund Bojanowski to postać szczególna i wyjątkowa, która wciąż inspiruje i fascynuje zdolnością jednoczenia różnych ludzi wokół dobra i troski o drugiego człowieka. „Mówi się o nim – przyznał Prymas – że jako osoba świecka, daleko wyprzedził swoje czasy, że jako świadek wiary, patriota i społecznik, na długo przed Soborem Watykańskim II był promotorem apostolatu ludzi świeckich. Mówi się o nim wreszcie – kontynuował – że realizował świętość dostępną dla każdego, świętość dnia powszedniego, urzeczywistnianą wśród trosk, zmagań, doświadczenia słabości, bólu porażki i świadomości nieustannej bliskości Pana”.


Metropolita gnieźnieński przyznał również, że wczytując się w Dzienniki bł. Edmunda Bojanowskiego starał się prześledzić, w jaki sposób spędzał on dzień swoich urodzin i nie znalazł – jak podkreślił – ani teoretycznych rozważań nad życiem, ani utyskiwań nad upływem czasu, ani próżnych marzeń czy rozmyślań nad tym, co przyniesie przyszłość. Jak swoisty refren powtarzają się za to lakonicznie brzmiące słowa: byłem w kościele i Instytucie. „Ten człowiek – mówił Prymas – tak właśnie spędzał swoje urodziny, a to kim był i co uczynił miało swoje źródło w pełnym zawierzeniu Bogu. To on był i jest – zaznaczył hierarcha nawiązując do czytanej tej niedzieli Ewangelii o talentach – „sługą dobrym i wiernym, który, gdy otrzymał pięć talentów, zaraz poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć”. „W życiu i powołaniu błogosławionego Edmunda, jak na dłoni, dokładnie widać, że potrafił otrzymanymi od Boga tak rozlicznymi darami i talentami służyć innym, pomnażać je i czynić z nich użytek dla innych, zwłaszcza dla dzieci, dla ludzi chorych i ubogich” – mówił abp Polak zachęcając, aby takim właśnie pozostał w naszej pamięci – chrześcijaninem, który nie ukrył w sobie tego wszystkiego, czym Bóg go obdarzył, „ale odważnie szedł i puszczał w obrót, i zyskiwał drugie tyle”.

 

Bł. Edmund Bojanowski urodził się 14 listopada 1814 r. w Grabonogu k. Gostynia. Będąc słabego zdrowia, musiał przerwać studia podjęte we Wrocławiu i Berlinie, a także zrezygnować z nauki w gnieźnieńskim seminarium duchownym. Zaangażował się jednak w życie społeczne i dzieła charytatywne na ziemiach objętych zaborem pruskim, aby odrodzić w Polakach polską tradycję, a przez to także ducha narodowego. Szerzył też wśród najniższych warstw społecznych oświatę i wychowanie moralne, zakładał ochronki dla sierot i dzieci ulicy, szkoląc również dziewczęta na wychowawczynie tych placówek. 3 maja 1850 r. powołał do życia Bractwo Wychowawczyń Ochronek skupiające żeński personel pracujący w ochronkach, które stanowiło zalążek Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia NMP, zatwierdzonego przez władze duchowne w 1855 r. Ostatni rok życia bł. Edmund spędził na plebani przy sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Górce Duchownej. Tam również zmarł w opinii świętości 7 sierpnia 1871 r.

 

Jego doczesne szczątki spoczywają obecnie w kaplicy domu generalnego gałęzi wielkopolskiej sióstr służebniczek w Luboniu k. Poznania, która w roku beatyfikacji Edmunda (1999) została ustanowiona sanktuarium. Stanowi ono szczególne miejsce modlitw dla osób chorych i niepełnosprawnych oraz za dzieci i młodzież, a także w intencji życia nienarodzonych. Sam Edmund jest natomiast skutecznym orędownikiem zarówno kobiet pragnących mieć potomstwo, jak i matek w stanie błogosławionym proszących o szczęśliwe narodziny dziecka, zwłaszcza jeśli jego życie jest zagrożone.


Spotkanie w domu generalnym wielkopolskiej gałęzi sióstr służebniczek było również okazją do świętowania. Prymas Polski wspólnie z siostrami pokroił urodzinowy tort w kształcie świecy, na którym przypomniano jedną z myśli bł. Edmunda: „każda dobra dusza jest jako ta świeca, co sama się spala, a innym przyświeca”.


BK KAI
Fot. R. Woźniak/Przewodnik Katolicki

Polecamy