poniedziałek, 27 stycznia 2020 r.

Jubileusz Pani Kujaw

Uroczysta suma odpustowa pod przewodnictwem metropolity lubelskiego abp. Stanisława Budzika, z udziałem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka, stanowiła punkt centralny obchodów jubileuszu 50. rocznicy koronacji Matki Bożej Markowickiej. Podczas Eucharystii ogłoszono dekret o podniesieniu miejscowego kościoła do godności bazyliki mniejszej. 


Wspólna modlitwa zgromadziła w markowickim sanktuarium pielgrzymów, przedstawicieli organizacji i bractw m.in. Towarzystwa św. Wojciecha, siostry i braci zakonnych oraz duchowieństwo. Wraz z abp. Stanisławem Budzikiem i abp. Wojciechem Polakiem Mszę św. celebrowali m.in. biskup pomocniczy gnieźnieński Krzysztof Wętkowski, dziekan dekanatu inowrocławskiego ks. prał. Leszek Kaczmarek oraz kanclerz gnieźnieńskiej Kurii ks. kan. Zbigniew Przybylski. Wspólnie ze swoimi parafianami i gośćmi modlił się także proboszcz markowickiego sanktuarium ks. prał. Jacek Dziel. Obecny był także o. Antoni Bochm OMI, prowincjał oblatów, którzy do niedawna w Markowicach posługiwali.


Witając uczestników liturgii Prymas Polski wyraził radość, że mimo dotkliwego upału tak licznie przybyli do Matki Bożej. Jak mówił, Maryja przybyła tutaj w 1630 roku i pozostała pośród synów i córek tej kujawskiej ziemi. „To właśnie naszemu pokoleniu dane jest dziś świętować złoty jubileusz koronacji Markowickiej Pani i podążać razem w stronę przyszłorocznej rocznicy 1050-lecia Chrztu Polski” – podkreślił abp Polak, ogłaszając jednocześnie, że papież Franciszek wyniósł miejscowy kościół pw. Nawiedzenia NMP do godności bazyliki mniejszej. Stosowny dekret odczytał biskup pomocniczy gnieźnieński Krzysztof Wętkowski.


Do przyszłorocznej rocznicy Chrztu Polski nawiązał także w homilii abp Stanisław Budzik. Jak mówił, dziękujemy dziś Bogu przez Maryję za to, że 1050 lat temu stanęli na ziemi gnieźnieńskiej pierwsi zwiastunowie Dobrej Nowiny i zaczęli głosić naukę o Bogu, która powoli wsiąkała w umysły naszych przodków, przemieniając ich życie, kształtując ich myślenie, obyczaje, tradycję i stając się powoli ich bogactwem i najwyższym dobrem. „Czy ktoś tego chce, czy nie, czy jest to mu na rękę, czy nie, musi przyznać, że historia naszego narodu, naszego państwa, jego kultura i sztuka, tradycja i obyczaj, są na dole i niedole związane z Chrystusowym Krzyżem, z Bożą Ewangelią i z Matką Chrystusa. Każdy, kto chciałby wartości chrześcijańskie przenieść do lamusa, wymazać z duchowej mapy Europy, wyrządza naszej tysiącletniej kulturze niepowetowaną szkodę” – stwierdził abp Budzik.


Przypomniał również, że to właśnie Maryja uczyła nas przez wieki i uczy nadal wierności Chrystusowi i Jego Ewangelii. Ta wierność – zaznaczył – domaga się, aby nasze rodziny przekazały najcenniejsze wartości młodemu pokoleniu Polaków, abyśmy tego, co najcenniejsze nie stracili w epoce otwartych granic i przemieszczających się ludzi, w Europie, która zdaje się zapominać o swoich chrześcijańskich korzeniach, z których przecież wyrasta i o których niepodcinanie tylekroć prosił nas św. Jan Paweł II.


W modlitwie powszechnej modlono się w intencji rodzin, o roztropność i odwagę dla rządzących oraz w intencji zakonów, zwłaszcza tych, które z markowickim sanktuarium były związane. W czasie liturgii śpiewał Chór Prymasowski pod dyrekcją ks. kan. Dariusza Sobczaka.


Jubileuszowe uroczystości trwają w Markowicach od 27 czerwca. Rozpoczęła je Msza św. w intencji długoletniego proboszcza i kustosza sanktuarium o. Kazimierza Łabińskiego OMI. Przez cały miniony tydzień w sanktuarium wierni trwali na modlitwie przy relikwiach świętych i błogosławionych m.in.: św. Jana Pawła II, św. Wojciecha i bł. Edmunda Bojanowskiego. Główne jubileuszowe obchody rozpoczęły się w sobotni wieczór nieszporami i procesją różańcową pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Wętkowskiego. W godzinie Apelu Jasnogórskiego rozpoczęła się Noc Młodych, której najważniejszym punktem była pasterka sprawowana o północy pod przewodnictwem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka.


Łaskami słynąca figura Matki Bożej Markowickiej pochodzi najprawdopodobniej z końca XV wieku. Zanim trafiła do Markowic należała do sióstr boromeuszek z Trzebnicy k. Wrocławia. Później trafiła do klasztoru sióstr norbertanek w Strzelnie, które przekazały ją swojemu spowiednikowi ks. Michałowi Widzińskiemu, a ten przywiózł rzeźbę do Markowic i ulokował w kaplicy pałacu właścicieli wsi, państwa Bardzkich. Tam zasłynęła jako cudowna.  Modlący się przed nią właściciele Markowic wyprosili bowiem zdrowie dla swojej córki. Wieść o uzdrowieniu ściągnęła do Markowic rzesze proszących. Biskup powołał specjalną komisje do zbadania uzdrowień. Przesłuchała ona pod przysięgą uzdrowione osoby i świadków cudownych wydarzeń. Na tej podstawie biskup wydał dekret uznający 32 wydarzenia za cudowne, wyproszone przez wstawiennictwo Matki Bożej. Tak zaistniało sanktuarium maryjne w Markowicach na Kujawach.


Staraniem właścicieli miejscowości w 1642 roku sprowadzono do Markowic Karmelitów Trzewiczkowych, którzy rozsławiali kult maryjny i opiekowali się pielgrzymami. W 1660 roku powiększono drewniany klasztor. W 1710 roku na miejscu drewnianego kościoła poczęto wznosić nowy, murowany, który stoi do dziś. W czasie II wojny światowej kościół i klasztor, nad którym pieczę, od czasów międzywojnia, sprawowali misjonarze oblaci Maryi Niepokalanej, zajęli Niemcy. W pierwszym urządzono magazyn, w drugim szkołę dla „Hitler Jugend”. Cudowną figurę okupanci chcieli przewieźć do muzeum w Berlinie. Uratowało ją dwóch braci zakonnych, którzy z narażeniem życia ukryli rzeźbę najpierw na strychu, a potem w wiosce, gdzie przechowywana była w piwnicach, kopcach ziemniaków, pod węglem i słomą. Po wyzwoleniu oblaci powrócili do klasztoru i z zapałem zabrali się za usuwanie zniszczeń. Do sanktuarium ściągały rzesze wiernych. Pierwszy powojenny odpust zgromadził blisko 25 tysięcy pielgrzymów.


W czerwcu 1965 roku, na mocy decyzji papieża Pawła VI, Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński dokonał koronacji Markowickiej Madonny i nadał Jej tytuł Królowej Miłości i Pokoju. W uroczystości uczestniczyło blisko 300 kapłanów, ponad 30 tysięcy wiernych i wielu dostojników kościelnych, wśród których znajdował się także syn kujawskiej ziemi, przyszły Prymas i kardynał ks. Józef Glemp. Dzięki Prymasowi Tysiąclecia wiemy, że pogoda tego dnia była zupełnie inna niż dziś. Jak zanotował w swoich zapiskach, najpierw była lekka mżawka, a potem „błotno i mokro”. Ale – jak dodał – ludzie wytrwali.

 
BK KAI
Fot. M. Eich

Więcej zdjęć TUTAJ

Polecamy