czwartek, 27 lutego 2020 r.

Bp Wętkowski w rocznicę konsekracji katedry

„Są dziś silne pokusy, aby odrzucić chrześcijańską tożsamość. Widać to zwłaszcza w Europie zachodniej, która na naszych oczach popełnia duchowe samobójstwo, odrzucając to wszystko, co kształtowało ją przez wieki” – mówił dziś w Gnieźnie bp Krzysztof Wętkowski.


Biskup pomocniczy gnieźnieński przewodniczył w katedrze gnieźnieńskiej uroczystej Mszy św. z okazji rocznicy konsekracji bazyliki. Wspólna modlitwa była okazją do dziękczynienia i modlitwy za wszystkich tych, którzy przez wieki przyczynili się do wzniesienia i upiększenie gnieźnieńskiej świątyni, jak i tych, którzy dziś modlą się w niej, służąc z oddaniem Bogu i Kościołowi. Wspólnie z bp. Wętkowskim Eucharystię celebrowali bp senior Bogdan Wojtuś oraz kanonicy Kapituły Prymasowskiej.


W homilii biskup pomocniczy gnieźnieński przypomniał, że świątyń nie buduje się po to, aby służyły jako sale koncertowe czy muzea. To miejsce spotkania z Bogiem, które przypomina człowiekowi, że jest Ktoś, kto czuwa, Kto jest obecny, Kto zapewnia mu pokój w sercu. I miejsce to będzie żyło, jeśli będzie wypełnione modlitwą ludu bożego. Katedra gnieźnieńska – jak mówił dalej bp Wętkowski – zajmuje dodatkowo szczególne miejsce w historii naszego kraju. Gniezno bowiem jest kolebką państwa polskiego i Kościoła w Polsce „Kiedy wspominamy Chrzest Polski, którego 1050. rocznicę obchodzić będziemy w roku przyszłym, musimy pamiętać o tym, że było to wydarzenie zarówno kościelno, jak i państwowotwórcze. To wtedy państwo polskie zaistniało w Europie, a owocem tego były kolejne koronacje królewskie, które odbyły się w Gnieźnie” – przypomniał bp Wętkowski.


Podkreślił również, że tych dwóch rzeczywistości nie da się oddzielić. W naszej historii – tłumaczył dalej – to, co narodowe przeplata się nieustannie z tym, co związane jest z naszą wiarą. Musi to przyznać każdy, kto chce być wierny prawdzie. To wiara i wartości chrześcijańskie przez stulecia stanowiły busolę wskazującą człowiekowi, jak ma postępować i jak żyć. Tożsamość chrześcijańską pielęgnowały i przekazywały dalej kolejne pokolenia. Dziś tę tożsamość chce się odrzucić.  „Widać to zwłaszcza w Europie zachodniej, która na naszych oczach popełnia duchowe samobójstwo, odrzucając to wszystko, co kształtowało ją przez wieki. W to miejsce coś musi przyjść, a w pustkę przychodzi najczęściej nihilizm, zwątpienie, odrzucenie człowieka z jego prawami począwszy od prawa do życia. To obraz jaki dzisiaj widzimy – rzeczywisty i prawdziwy. I ten obraz stara się przeszczepić na nasz polski grunt” – mówił bp Wętkowski. Dodał również, że wskazówkę, jak temu przeciwdziałać daje wyraźnie Chrystus w dzisiejszej Ewangelii, pokazując, że z szatanem się nie dyskutuje.


Budowa gnieźnieńskiej katedry rozpoczęła się w 1342 roku, tuż po powołaniu na stolicę arcybiskupią w Gnieźnie Jarosława Skotnickiego herbu Bogoria, człowieka światowego, wykształconego, bliskiego współpracownika króla Kazimierza Wielkiego. Prace zorganizowano tak, by w ich trakcie część świątyni mogła nadal służyć wiernym. Gdy wznoszono prezbiterium, nabożeństwa i Msze św. odbywały się w oddzielonym i zabezpieczonym romańskim korpusie nawowym. Gdy zaczęto go wyburzać i stawiać nowy, ludzie modlili się w nowej, gotyckiej części prezbiterialnej. Inicjator przedsięwzięcia, abp Skotnicki, nie doczekał zakończenia budowy. Dobiegła ona końca w 1602 roku, kiedy to wykończona została wieża północna. Niemniej prace konserwatorskie, naprawy i przeróbki trwały nadal. Świątynia przetrwała dwa wielkie pożary miasta. Była też przebudowywana zyskując najpierw wygląd barokowy, a później klasycystyczny. Na przestrzeni wieków dobudowano do niej także wieniec kaplic, którym szczyci się do dzisiaj. Tytuł bazyliki otrzymała w XVII stuleciu z nadania papieża Piusa X.


W czasie II wojny światowej Niemcy najpierw zamknęli katedrę, a później, w 1944 roku urządzili w niej salę koncertową. W ostatnich dniach wojny w kierunku świątyni wojska sowieckie wystrzeliły pociski artyleryjskie niszcząc częściowo wieże i dach. Musiała po raz kolejny "dźwigać się z gruzów". Tym razem był to powrót do początków, przywrócono jej bowiem dawny, gotycki charakter, który ma niezmiennie do dziś.


BK KAI
Fot. B. Kruszyk

Polecamy