poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Tysiąclecie kontra Milenium

Kościół prowadzi z nami wojnę, ale tej wojny nie wygra. To my ją wygramy – mówił przed obchodami Milenium Chrztu Polski towarzysz Władysław Gomułka. Bardzo się mylił i w kwestii wojny i wygranej.


W uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej, 26 sierpnia 1956 roku, na Jasnej Górze modliło się prawie milion ludzi. Brakowało prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Nadal był więziony przez komunistów w Komańczy, gdzie powstał tekst, który tego dnia w samotności odczytał przez obrazem Czarnej Madonny. Dziesięć minut później ten sam tekst na jasnogórskim szczycie odczytał bp Michał Klepacz pełniący wówczas obowiązki przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Po każdym wezwaniu wierni odpowiadali „Królowo Polski – przyrzekamy!”


Jasnogórskie Śluby Narodu kard. Wyszyński napisał trzy miesiące wcześniej w swojej celi w Komańczy. Tam również powstał plan dziewięcioletniej Wielkiej Nowenny, która miała przygotować naród polski do obchodów Milenium Chrztu Polski. Tematyka kolejnych lat nawiązywała do roty ślubowania i w zgodnej opinii historyków była pierwszym ogólnopolskim programem duszpasterskim mającym na celu odnowę religijną narodu. Aparat partyjny odpowiedział zapowiedziami wielkich obchodów tysiąclecia państwa polskiego. Pierwszy sekretarz PZPR w rozmowie z szefem katolickiego Koła Poselskiego „Znak” Jerzym Zawieyskim mówił: „Kościół prowadzi z nami wojnę, ale tej wojny nie wygra. To my ją wygramy. Wyszyński (...) chce mieć rząd dusz. Rząd dusz w tym kraju ma socjalizm. Socjalizm sięga po dusze. Kościół nie ma do tego prawa! Wy mówicie, że idzie wam o Polskę. A tu, panie Zawieyski, idzie o socjalizm, bo nie ma Polski bez socjalizmu. Kto wyraźnie nie opowie się po stronie socjalizmu – ten jest wrogiem ustroju”.


Kontrprogramy

Na słowach i planach się nie skończyło. Celem ówczesnych władz była dalsza ateizacja kraju, a nowenna w tych wysiłkach przeszkadzała. Po krótkiej „odwilży”, w czasie której kard. Wyszyńskiego uwolniono, rozpoczęła się nowa antykościelna ofensywa. Pierwszy rok nowenny realizowany w latach 1957-58 przebiegał pod hasłem „Wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i jego Pasterzom”. W odpowiedzi komuniści ograniczyli lekcje religii, zezwalając szkołom na ich zupełną likwidację. Nakazali też usuwanie z przestrzeni publicznej krzyża, według Gomułki znaku „fanatyzmu, nienawiści do człowieka”. W KC PZPR działał specjalny sztab, który analizował nowennę i przygotowywał kontrprogramy. Gdy w trzecim roku nowenny Kościół głosił obronę życia duszy i ciała, władza państwowa zliberalizowała prawo aborcyjne. Gdy w szóstym roku młodzi ślubowali wierność Chrystusowi, komuniści uderzyli w katolickie szkoły i utrudniali uczniom udział w Mszach świętych. Zlikwidowali niższe seminaria duchowne, ograniczali i utrudniali budowę kościołów. W 1966 roku, już po głównym uroczystościach milenijnych w Gnieźnie i Warszawie, aresztowano omodloną przez tysiące kopię cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, która peregrynowała po polskich diecezjach. Komuniści, kierując się zadziwiającą dziś logiką, której trudno nie nazwać głupotą, chcieli w ten sposób rozproszyć modlące się tłumy i zastopować wielkie religijne emocje. Osiągnęli odwrotny efekt. Pielgrzymka trwała nadal z tym że od parafii do parafii wędrowały puste ramy. Wrażenie było ogromne, a żarliwość ludzi jeszcze większa. Podobnie było podczas uroczystości milenijnych, które również na wszelkie sposoby starano się zakłócić.

 

Czwartek 14 kwietnia

Głównym obchodom miał przewodniczyć papież Paweł VI. Komuniści nie wyrazili zgody na jego przyjazd nie licząc się ani z uczuciami obywateli, ani z międzynarodową opinią. By odciągnąć ludzi od uroczystości kościelnych zorganizowali własne obchody 1000-lecia państwa polskiego. Ich kulminacja zbiegła się oczywiście z tymi pierwszymi. W swoich zapiskach prymas Wyszyński pod datą 9 kwietnia 1966 roku zanotował: ,,(…) W krótkiej gawędzie dowiadujemy się, ile imprez szykuje miasto (Gniezno przyp. autorki) na 16 i 17 kwietnia, byleby przeszkodzić obchodom kościelnym. Ulice są pokryte napisami, sprowadzono cyrk, zapowiadają ,,Faraona” po bajecznie niskiej cenie. (…) Istna mobilizacja złośliwości i dokuczliwości, do czego używa się władz administracji państwowej. I po cóż to wszystko – by dokuczyć własnym obywatelom”. Zabiegi te nie odniosły jednak spodziewanego skutku. Na odbywające się przez cały tydzień, począwszy od 9 kwietnia, nabożeństwa i Msze św. przybywały do gnieźnieńskiej katedry tłumy wiernych. W przypadającym wówczas w czwartek 14 kwietnia – rocznicę chrztu Mieszka I, od wczesnego południa na gnieźnieńskim Wzgórzu Lecha gromadzili się ludzie. Po południu z bazyliki prymasowskiej wyruszyła procesja, która przeszła na Bożą Rolę, gdzie miało się odbyć główne nabożeństwo Tygodnia Tysiąclecia. Prymas Wyszyński wspominał to tak: ,,Przyjechało sześćdziesięciu trzech biskupów, a więc wyjątkowo licznie (…) Po prelekcji wyruszyła procesja na Wzgórze Lecha. Niesiono piękny krzyż z kościoła św. Krzyża, zabytkowy z wieku XII. Dalej wędrowny obraz Matki Bożej, fotografię Ojca Świętego, Ewangeliarz św. Wojciecha, kielich Dąbrówki, ramię św. Wojciecha. (…) Procesja podążyła na trybuny, przygotowane na tle kolegiat i kościoła św. Jerzego. (…) Podniosła to była chwila, gdy śpiewano Te Deum Narodu, przy dźwiękach dzwonu Wojciechowego i dzwonów całego miasta.” Później na balkonie rezydencji prymasów Polski powiedział: ,,Po dziesięciu wiekach służby Kościoła katolickiego w Polsce, my – biskupi, kapłani i lud Boży, żyjący duchem Ewangelii – jesteśmy głęboko przekonani, że dobrze usłużyliśmy naszej Ojczyźnie (…) To jest służba pokoju. Kościół nigdy nie mobilizuje dzieci żadnego narodu przeciwko temu narodowi i jego prawdziwemu dobru, przeciwko państwu i tym, którzy państwem władają. Dlatego też chrześcijan, wychowanych w duchu Bożym, lękać się nie należy! Natomiast trzeba uszanować ich prawa, a szczególnie prawo do sprawiedliwości, prawo do szacunku, prawo do miłości, prawo do wolności, prawo do wolności sumienia, wyznania i do służby Bożej, prawo do katolickiego wychowania dzieci i rodziny”.         

 

Żadnych porachunków

Następnego dnia w Gnieźnie odbyły się obrady Konferencji Episkopatu Polski. Kolejnego, 16 kwietnia 1966 roku, uroczystości kończące gnieźnieńskie obchody. To właśnie na tym dniu skupiły się władze państwowe urządzając na Rynku konkurencyjne obchody 21. rocznicy forsowania Odry i Nysy Łużyckiej. Zaplanowano występy zespołów folklorystycznych i defiladę wojskową. Przemawiał minister obrony narodowej Marian Spychalski. Porządku pilnowali mundurowi. Kardynał Wyszyński w swoich zapiskach relacjonował: ,,Zebraliśmy się w Bazylice Prymasowskiej na konkluzyjne nabożeństwo uroczystości milenijnych w Gnieźnie. Nieszpory celebrował arcybiskup Wojtyła. Właśnie gdy rozpoczęliśmy śpiew Niechaj będzie pochwalony odezwały się armaty na salut marszałka Spychalskiego, który na pobliskim placu Wolności odprawiał obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego (forsowanie Odry) Przedziwne wrażenie wywiera ten śpiew przy odgłosie armat. Wkrótce armaty umilkły, a śpiew trwał dalej”. Mimo przedsięwziętych środków państwowa feta, która miała zagłuszyć kościelne uroczystości, zakończyła się fiaskiem. Zebrani na Rynku ludzie, którym drogę do katedry zagradzał kordon milicji, przerwali szpaler i rzucili się w stronę świątyni. Zamieszanie było tak ogromne, że zaplanowaną defiladę przesunięto na później, tłumacząc to względami organizacyjnymi. Z trybuny honorowej zniknął też marszałek Spychalski. Zebrani pod katedrą ludzie żegnali obraz Matki Bożej Jasnogórskiej. Prymas Wyszyński odnotował: ,,Wyjechawszy z miasta, czekaliśmy na samochód kaplicę z Obrazem, który właśnie żegnano kwiatami, rozdanymi dla p. Spychalskiego. Ponad pięćdziesiąt tysięcy ludzi wznosiło okrzyki; ludzie byli podrażnieni atakami p. Marszałka na Kościół. Do nas należało łagodzić. W tym znaku były wygłoszone wszystkie przemówienia nasze w Gnieźnie. Żadnych porachunków, żadnej polemiki, ani odpowiedzi na brutalne niekiedy sformułowania”.

Cytaty pochodzą z książki Ewy Czaczkowskiej „Kardynał Wyszyński. Biografia” oraz „Zapisków milenijnych” kard. Stefana Wyszyńskiego


 Bernadeta Kruszyk "Przewodnik Katolicki"
Fot. Archiwium Archidiecezjalne 



Polecamy