środa, 23 października 2019 r.

Bp Wętkowski w Kawnicach

O przezwyciężanie nienawiści, która dotyka naszych rodzin, wspólnot i sąsiadów, która sieje niepokój i zniszczenie w życiu społecznym i publicznym apelował 4 września w Kawnicach bp Krzysztof Wętkowski. „Nie możemy pozwolić się podzielić. Musi być między Polakami zgoda. Innej drogi nie ma” – mówił.


Biskup pomocniczy gnieźnieński przewodniczył dorocznym uroczystościom odpustowym gromadzącym wiernych zarówno z archidiecezji gnieźnieńskiej, jak i sąsiedniej diecezji włocławskiej. W homilii, nawiązując do trwającego Roku Miłosierdzia i tytułu czczonej w Kawnicach Matki Bożej Pocieszenia pytał o uczynki miłosierdzia, zwłaszcza ten, który do wspomnianego tytułu nawiązuje bezpośrednio – strapionych pocieszać. Jak mówił, by to czynić potrzeba uważności, wyjścia poza swój egoizm i zauważenia drugiego człowieka. „Pomyślmy, jak bardzo zajęci jesteśmy sobą, jak bardzo zajęci jesteśmy światem, także tym wirtualnym. Nie znamy siebie nawzajem, choć obok siebie żyjemy. A pocieszyć kogoś, to wyjść do niego, uczynić coś konkretnego, być z kimś, towarzyszyć, nie kiedyś, nie jutro, nie za tydzień, ale właśnie teraz, w chwili, gdy tego potrzebuje” – tłumaczył bp Wętkowski.


Wskazał także na kanonizowaną dziś w Rzymie Matkę Teresę z Kalkuty jako tę, która doskonale to rozumiała. Wiedziała również i często powtarzała, że bieda to nie tylko ubóstwo materialne, to także ubóstwo duchowe, którego we współczesnej, bogatej Europie nie brakuje. Mówi się niekiedy o smutku świata opuszczonego i zapomnianego przez Boga. Ale czy świat, czy my o Bogu pamiętamy – pytał biskup pomocniczy gnieźnieński i w odpowiedzi przywołał słowa kard. Augusta Hlonda, który już w 1932 roku trafnie i proroczo zdiagnozował duchowy kryzys Starego Kontynentu. „To, co się w Europie rozgrywa – cytował biskup Prymasa Przełomów – jest gwałtownym zmierzchem epoki, której ducha zatruto . Tę niemoc powoduje bezwładność duchowa. To przesilenie jest następstwem kryzysu moralnego. Ten wstrząs ogólny jest zapadaniem się wszystkiego, co zawisło w próżni, gdy z życia ludów usunięto Boga i Jego prawo. Ten ostry załom rozwoju ludzkości to dowód, że bez pierwiastka bożego narody nie wytrzymują brzemienia własnych dziejów. Ten bezład, to gmatwanie się stosunków, to rysowanie i kruszenie się ustrojów jest bankructwem bezbożnictwa wszelkiego stopnia i wszelkich rodzajów, bankructwem bezbożnictwa w etyce, bankructwem bezbożnictwa w życiu prywatnym i zbiorowym, bankructwem bezbożnictwa w życiu publicznym i w stosunkach międzynarodowych”. „Kryzys, w którym znajduje się Europa wynika z porzucenia Boga i Jego prawa. Wszystko inne jest wtórne” – stwierdził dalej duchowny dodając, że nie ma innej drogi ratunku, jak nawrócenie i powrót do Boga.


Przyznał również, że pocieszenia potrzebuje nie tylko Europa, potrzebuje go także nasza Ojczyzna, w której już nie tylko nieufność, ale i nienawiść dzieli społeczeństwo, dzieli rodziny, wspólnoty, sąsiadów. Nienawiść, która – jak zaznaczył – niesie zniszczenie. „Chciałbym jeszcze raz przywołać słowa kard. Hlonda, które dedykuję nam wszystkim: «Życie polskie należy uleczyć z nienawiści, która jest posiewem szatana i stoi w zupełnym przeciwieństwie do nauki chrześcijańskiej. W życiu prywatnym i społecznym nienawiść jest siłą rozsadzającą i niszczącą, którą się katolikowi posługiwać nie wolno. (…) Naczelnym prawem Chrystusowym jest miłość wzajemna, która nikomu ani żadnej sprawie nie szkodzi, a nawet ludzi różnych zapatrywań zbliża i prowadzi do zgody. (…) Przyszła Polska to społeczność ludu, w której całkowitej jednomyślności poglądów wprawdzie nie będzie, ale w której jak najprędzej nastąpić musi bratnie i twórcze pogodzenie się co do istotnych zasad współżycia i ich urzeczywistnienia»”. „To jest droga dla nas – mówił bp Wętkowski. – Przezwyciężyć nienawiść, która jest podsycana świadomie i celowo przez siły zewnętrzne i wewnętrzne. Musimy być mądrzy jako naród, nie możemy pozwolić się podzielić. Musi być między nami Polakami zgoda co do istotnych zasad naszego wspólnego życia. Innej drogi nie ma” – stwierdził biskup pomocniczy gnieźnieński.


Łaskami słynący obraz Matki Bożej Pocieszenia jest obecny w Kawnicach od XVII wieku. Został zakupiony jako wotum ekspiacyjne (wynagrodzenie za grzechy) i umieszczony w kawnickim kościele, który krótko wcześniej został przywrócony katolikom. Nie wiadomo, gdzie i przez kogo został namalowany, bezsporna jest jednak jego wysoka wartość artystyczna. Sposób przedstawienia Maryi i Dzieciątka Jezus wskazuje na szereg zapożyczeń z obrazów Matki Bożej Częstochowskiej i Matki Bożej Śnieżnej z rzymskiej Bazyliki Santa Maria Maggiore. Wizerunek szybko zasłynął za sprawą różnych łask i cudów, co zostało potwierdzone przez władze kościelne zaledwie kilkanaście lat po jego umieszczeniu w kościele. Sława obrazu rosła, w wraz z nią liczba pielgrzymów przybywających do Kawnic, aby prosić Matkę Bożą w sprawach małych i większych. W 1778 r. papież Pius VI ustanowił dla kawnickiego sanktuarium trzydniowy odpust wyznaczony na niedzielę po 28 sierpnia, który jest obchodzony do dziś. I choć obraz zmieniał swój wygląd (w 1868 r. został przemalowany), to jednak Matka Boża jest w nim od wieków niezmiennie czczona i wciąż tak samo pociesza strapionych.


B. Kruszyk KAI
Fot. B. Kruszyk  

Polecamy