wtorek, 19 listopada 2019 r.

Katedra gnieźnieńska również płonęła

Obrazy płonącej katedry Notre Dame poruszyły cały świat. Katedra gnieźnieńska również płonęła i to niejednokrotnie. Zachowały się informacje o trzech dużych  pożarach, z których jeden był na tyle poważny, że spowodował m.in. zawalenie się sklepienia prezbiterium.


Katedra gnieźnieńska należy do najbardziej monumentalnych zabytków architektury gotyckiej w Polsce i jest jedynym w naszym kraju przykładem katedry koronacyjnej prawdziwej w sensie typu architektonicznego. Z takim zamierzeniem – by stać się ponownie aulą koronacyjną królów Polski – została wzniesiona.


Budowę gnieźnieńskiej bazyliki rozpoczęto w 1342 roku z inspiracji arcybiskupa gnieźnieńskiego Jarosława Bogorii Skotnickiego. Prace ukończono pod koniec XVI wieku. Mierzące ponad 60 metrów katedralne wieże wzniesiono w XV i XVI wieku, a wieniec kaplic – będący znakiem szczególnym świątyni – dobudowano w okresie od XVI do XVIII wieku.


Zachowały się informacje o trzech pożarach, które dotknęły zachowaną do dziś gotycką świątynię (wcześniej pożar strawił najprawdopodobniej także jej romańską poprzedniczkę). Pierwszy ze wspomnianych trzech pożarów miał miejsce w 1613 roku za abp. Jana Łaskiego. Zniszczeniu uległ wówczas dach i hełmy wież. Pożar ten strawił niemal wszystkie zabudowania ówczesnego Gniezna nie wyłączając kościołów. Zniszczenia katedry na ich tle były stosunkowo małe.


Kolejny wielki pożar wybuchł w Gnieźnie w sierpniu 1760 roku i spowodował dużo poważniejsze straty. Ogień uszkodził wieże i strawił dach, co doprowadziło do zawalenia się sklepienia nad prezbiterium i znacznego uszkodzenia sklepienia nad nawą główną. Odbudowa i naprawa zniszczeń trwała długie lata. Zadanie to powierzono architektowi królewskiemu Efraimowi Szregerowi, który gotyckie wnętrze prezbiterium i nawy głównej przebudował w stylu barokowo-klasycyzującym, nadając jednocześnie bryle katedry jednolity wygląd. Inicjator prac abp Maciej Łubieński nie doczekał ich zakończenia. 


Do trzeciego pożaru doszło krótko przed zakończeniem II wojny światowej. 23 stycznia 1945 roku, dwa dni po wkroczeniu do Gniezna Armii Czerwonej, sowiecki czołg ostrzelał katedrę pociskami zapalającymi. Zniszczeniu uległy hełmy wież i częściowo sklepienie. Figura Matki Bożej, w którą celowali sowieci ocalała.


Wydana z okazji 950. rocznicy śmierci św. Wojciecha „Księga Pamiątkowa” choć nie mogła wskazać winnych, relacjonowała pożar tak:  „Od pocisków zapalających zajął się hełm wieży... a później ogień przeniósł się na belkowanie dachu. (...) palący się hełm z jednej z wież wpadł do wnętrza kościoła, niszcząc sklepienie przestrzeni międzywieżowej i wzniecając ogień na chórze muzycznym. Spłonęły wspaniałe organy gnieźnieńskie, jedne z najlepszych w Polsce. Od jednego pocisku zapalającego zapalił się dach nad częścią prezbiterialną kościoła od strony północnej. Tu spłonął mały chórek z drugimi organami w części prezbiterialnej. Stamtąd pożar przerzucił się na stalle w południowej części prezbiterium, które w znacznej części również się spaliły”.


Przystępując do odbudowy świątyni w 1952 roku kard. Stefan Wyszyński zdecydował o przywróceniu bazylice pierwotnego gotyckiego wyglądu, który ma do dziś.


Obecnie katedra gnieźnieńska ma najnowocześniejsze zabezpieczenia przeciwpożarowe.


B. Kruszyk KAI
Fot. Archiwum, NAC, J. Śmielecki

Polecamy