czwartek, 30 marca 2017 r.

Drzwi Gnieźnieńskie

Drzwi Gnieźnieńskie należą do najbardziej interesujących zabytków europejskiej sztuki ludwisarskiej okresu romańskiego. Majestatyczne, ukazujące żywot patronującego Europie świętego Wojciecha są bezsprzecznie jednym z najstarszych dzieł polskiego odlewnictwa w brązie.

Trudno dociec kiedy, gdzie i przez kogo zostały wykonane. Współcześnie przyjmuje się, iż powstały w jednym z rodzimych warsztatów odlewniczych około roku 1175, czyli za panowania Mieszka Starego. Z całą pewnością miały kilku bądź kilkunastu "ojców", którzy modelując osiemnaście płaskorzeźbionych kwater, wzorowali się na iluminowanych rękopisach czeskich, będących przekaźnikiem tradycji miniatur południowoniemieckich, ich imiona jednak nadal okrywa mgła tajemnicy, której być może nigdy nie uda się rozwiać.

Nie trzeba być znawcą tematu, by zauważyć, że skrzydła gnieźnieńskich wrót znacznie się od siebie różnią nie tylko wielkością i grubością, ale także jakością wykonania odlewu. Prawe, nieco jaśniejsze o bardziej płaskim reliefie, zawiera, jak wykazały analizy chemiczne, śladowe ilości ołowiu, co mogło wpłynąć na widoczne gołym okiem defekty powierzchniowe. Lewe, ciemniejsze o wyraźniejszym reliefie, zawiera większy jego dodatek i tym samym jest lepiej zachowane i czytelne. Różnice wykazały również badania rentgenograficzne, dzięki którym można było odtworzyć przypuszczalną technikę ich wykonania. Skrzydło prawe złożono z 24 oddzielnie formowanych fragmentów, wśród których 9 to figuralne kwatery opowiadające o wyprawie misyjnej i śmierci świętego Wojciecha, 12 to części bordiury (wici roślinnej, w którą wpleciono wyobrażenia zoomorficzne), a 3 to odcinki profilowanych listew brzegowych. Skrzydło lewe natomiast, posiadające identyczną ilość kwater, które podobnie jak na skrzydle prawym, otacza bordiura, odlano w całości. Badacze utrzymują, iż przy jego wykonaniu posłużono się metodą tzw. wosku traconego, co oznacza, że najpierw uformowano jego gipsowy model, który następnie oblepiono gliną, wypalono i na miejsce stopionego wosku wlano brąz. Sugeruje się, iż części skrzydła prawego wyrzeźbiono z drewna i odciskano w mułku formierskim, tworząc w ten sposób gotowe formy. Warto wspomnieć, iż skrzydło prawe ma 323 cm wysokości, 83 cm szerokości i od 25 do 45 mm grubości, lewe zaś odpowiednio 328 cm, 84 cm i od około 20 mm do 30 mm oraz że każde z nich waży w przybliżeniu około 600 kilogramów.

Wątpliwości nie budzi natomiast tematyka i sens osiemnastu płaskorzeźbionych kwater, które oglądamy od dołu skrzydła lewego ku górze i dalej od góry skrzydła prawego ku dołowi. Układ taki ma swoje symboliczne znaczenie wyrażające wędrówkę człowieka od narodzin ku śmierci. Pierwsze dziewięć opowiada o życiu świętego Wojciecha przed przybyciem do Polski, czyli o jego przyjściu na świat, edukacji, młodości i posłudze biskupiej, kolejne dziewięć natomiast o misyjnej wyprawie do kraju Prusów, męczeńskiej śmierci i pochówku w Gnieźnie. Całość ma nawiązywać i przywodzić na myśl życie Jezusa Chrystusa i posiada niebagatelne znaczenie teologiczne i symboliczne. Wszystko zaś otacza wspomniana wyżej bordiura (wić roślinna), w którą wpleciono 64 wyobrażenia zoomorficzne, wśród których, prócz postaci ludzkich, zwierząt oraz realistycznych scen polowań i zbiorów, doszukać się można także należących do świata mitów i baśni, stworzeń fantastycznych (jest tam także lew uwieczniony na odwrocie banknotu dwudziestozłotowego).

Od ponad dwóch stuleci spiżowe gnieźnieńskie wrota zdobią wejścia do dawnej kruchty od południowej strony katedry. W przeszłości zwano je "złotymi", "miedzianymi" bądź "królewskimi" (z uwagi na domniemaną fundację przez króla Bolesława Krzywoustego), dziś najczęściej mówi się o nich po prostu Drzwi Gnieźnieńskie i kojarzy z bazyliką, w której spoczywają relikwie uwiecznionego na nich męczennika - świętego Wojciecha. Majestatyczne, niezmienne w swej wielkości są bezspornie klejnotem Grodu Lecha i jednym z najcenniejszych zabytków europejskiego rzemiosła ludwisarskiego, który ciągle budzi podziw i skłania do zadumy nad minionym czasem.

Polecamy