wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Andrzej Krzycki

Był wytrawnym oratorem i zdolnym pisarzem, który z równą biegłością układał mowy pochwalne co uszczypliwe paszkwile. Jednym z najbardziej znanych jest ten o smoku siedzącym na Wawelu, czyli miłościwie naszym dziadom panującej królowej Bonie.

 

„Gdy pod zamkiem się chował, niszczył tylko Kraków. Gdy siadł na zamku, całej to ojczyzny śmierć” – pisał o Bonie obrażony na nią Krzycki po tym, jak nie otrzymał spodziewanego biskupstwa poznańskiego. Królowa wściekała się i piekliła, kontaktów z poetą jednak nie zerwała, bo był jej po prostu potrzebny. Pierwsza wyciągnęła rękę do zgody, przesyłając Krzyckiemu upolowaną przez siebie sarnę, za którą ten podziękował wierszem. Zawieszenie broni nie oznaczało jednak milczenia poety. Krzycki miał ostre pióro, cięty język i nie oszczędzał nikogo, co przysporzyło mu wielu wrogów.

 

Krzycki już jako nastolatek znał biegle łacinę i żywo interesował się literaturą. Informacje o jego edukacji są skąpe, pewnym jest jednak, że był słuchaczem Uniwersytetu w Bolonii. Karierę dworską ułatwił mu jego wuj, Piotr Tomicki, który blisko związany z rodziną królewską. Zdolny, błyskotliwy i przedsiębiorczy Krzycki umiejętnie wykorzystał wpływy oraz liczne talenty i szybko osiągał kolejne awanse. W wieku 41 lat mianowano go biskupem przemyskim, a 4 lata później, wolą papieża Klemensa VII, został przeniesiony do Płocka. Liczne obowiązki względem państwa i rodziny królewskiej sprawiły, że dla diecezji miał niewiele czasu. Niemniej wyremontował zrujnowaną katedrę płocką, zwołał synod diecezjalny i na tyle, na ile mógł zajmował się pracą duszpasterską. W 1535 roku dzięki protekcji królowej Bony zyskał godność prymasowską. Posądza się go, że za swoje wyniesienie zapłacił, nie ma jednak na to żadnych dowodów.

 

Krzycki był zdecydowanym przeciwnikiem reformacji. Walczył z nią na wielu płaszczyznach, także piórem, publikując szereg pism antyreformacyjnych. Nawiązał ponadto listowny kontakt z Filipem Melanchtonem – pierwszym po Lutrze, którego gorąco zapraszał do Polski, łudząc się nadzieją, że zdoła go przekonać, by porzucił luteranizm. Krzycki był także inspiratorem edyktu antyreformacyjnego wydanego w 1523 roku. Urząd arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego sprawował krótko, bo zaledwie 2 lata i być może dlatego niewiele zdziałał. Faktem jest, że udało mu się dokładnie zlustrować wszystkie arcybiskupie dobra oraz rozstrzygnąć szereg spornych spraw. Obrad synodu prowincjalnego, który zwołał na życzenie kapituły, jednak nie doczekał. Zmarł 10 maja 1537 roku złożony nagłą chorobą. Zgon miał przyspieszyć zaufany medyk, który podał prymasowi niewłaściwe lekarstwo. Krzycki miał wówczas 54 lata. Jego ciało przywieziono do Gniezna i pochowano w podziemiach katedry.

 

Krzycki mimo, iż wykazywał wiele zdrowego rozsądku i trzeźwości umysłu, był człowiekiem podatnym na wpływy. Wspierał finansowo krewnych, co sprawiło, że zarzucano mu także nepotyzm. Jako typowy przedstawiciele swoich czasów nie unikał przyjemności życia i żywo interesował się wszystkim, co dotyczyło szeroko pojętej sztuki. Jego literackie zamiłowania znalazły wyraz w pokaźnej bibliotece, którą pozostawił w swoim pałacu arcybiskupim w Łowiczu. Przede wszystkim był jednak pierwszym wybitnym polskim poetą satyrycznym, który cieszył się wielkim szacunkiem współczesnych. Król Zygmunt Stary za nim przepadał, a Erazm z Rotterdamu nazywał księciem poetów. Niestety ten wybitny człowiek pióra nie znalazł uznania późniejszych pokoleń, zwłaszcza pisarzy XIX-wiecznych, którzy okrzyknęli go grafomanem, a jego twórczość zamknęli głęboko w szufladach.

 


Bernadeta Kruszyk

„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy