piątek, 24 marca 2017 r.

Andrzej Leszczyński

Sprawował urząd arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego w trudnych czasach potopu szwedzkiego. Historycy podkreślają, że był bardziej mężem stanu niż księciem Kościoła. Nie znaczy to jednak, że sprawy tego ostatniego nie leżały mu na sercu.

 

Andrzej Leszczyński od wczesnej młodości związany był z dworem królewskim. Karierę zaczął od stosunkowo wysokiego urzędu, był bowiem kanclerzem królowej Cecylii Renaty, pierwszej żony Władysława IV. Inteligentny, doskonale wykształcony (studiował prawo cywilne, kanoniczne i filozofię), obyty w świecie szybko zyskał zaufanie i sympatię pary królewskiej. Nie dziw, że powierzano mu coraz bardziej odpowiedzialne stanowiska.

 

Mało kto wie, że ojciec Andrzeja Leszczyńskiego, Wacław pieczętujący się herbem Wieniawa był wychowywany w wyznaniu kalwińskim. Później wyrzekł się błędów i wrócił na łono Kościoła katolickiego. Z żoną Anną Rozdrażewską miał ośmioro dzieci: czterech synów i cztery córki. Andrzej zaszedł najwyżej. Uczył się początkowo u jezuitów, a potem za granicą. Zdobył tam nie tylko wiedzę i dyplom, ale także znajomości i ogładę towarzyską. Wszystko to przydało się na dworze królewskim, z którym związany był praktycznie przez całe swoje życie. W 1640 roku, mając 32 lata, Andrzej Leszczyński otrzymał królewską nominację na biskupstwo w Kamieniu Podolskim. Sześć lat później monarcha zdecydował o przeniesieniu go na biskupstwo chełmskie. Obarczony urzędem podkanclerza i obowiązkami względem państwa, Leszczyński nie miał wiele czasu dla diecezji. Niemniej zadbał o karność duchowieństwa i upiększenie kościołów, zwłaszcza katedry w Chełmnie. W mieście tym utworzył i uposażył także seminarium duchowne. Niebawem spłynął na niego kolejny honor. Od króla Jana Kazimierza otrzymał pieczęć wielką (urząd kanclerza wielkiego koronnego) i tym samym stał się jednym z najbardziej wpływowych ludzi w państwie.

 

W styczniu 1653 roku papież Innocenty X zatwierdził translację Andrzeja Leszczyńskiego na tron arcybiskupi w Gnieźnie. Nowy prymas złożył pieczęć wielką i w 1654 roku odbył ingres do katedry gnieźnieńskiej. Rok później zaczął się potop szwedzki. Gnieźnieńscy kanonicy chcąc uchronić katedralne skarby kazali je zamurować. Murarz jednak zdradził skrytkę. Szwedzi zabrali wszystko: złote i srebrne naczynia liturgiczne, relikwiarze, a także trumienkę na relikwie św. Wojciecha ufundowaną przez Zygmunta III Wazę. Uratowało się tylko to, co kanonicy osobiście ukryli. Ograbiona katedra opustoszała. Zaniechano sprawowania nabożeństw, a w 1657 roku świątynię na kilka miesięcy zamknięto. Prymas Andrzej Leszczyński zabiegał w tym czasie o pomoc dla Polski. Przewidywał, że kraj samodzielnie nie poradzi sobie z najeźdźcą. Zwrócił się o pomoc do cesarza Ferdynanda III, apelował do papieża Aleksandra VII, wezwał szlachtę wielkopolską do walki o niepodległość. Wstawił się również za tymi, którzy początkowo popierali Szwedów, a później odstąpiwszy od nich, gotowi byli bronić Ojczyzny. Ciekawostką jest energiczna postawa ówczesnej królowej Polski, Włoszki z pochodzenia, Ludwiki Marii Gonzagi, która osobiście zagrzewała polskie wojska do walki i na potrzeby wojny przeznaczyła swoje klejnoty. Warto również dodać, że to właśnie ona sprowadziła do Polski trzy obecne tu do dziś dnia zakony: szarytki, wizytki i lazarystów.

 

Na początku 1557 roku prymas Leszczyński był jeszcze bardzo aktywny. Wziął udział w zjeździe senatorów w Kurzelowie i w Częstochowie. W kwietniu złożony niemocą sporządzał już testament. Żegnał się z życiem biedny i zadłużony. Jego potężny dwór rozproszył się po najeździe szwedzkim, a z dóbr niewiele zostało. Zmarł 16 kwietnia w Skierniewicach opatrzony sakramentami świętymi. Zgodnie z ostatnią wolą został pochowany w kolegiacie łowickiej. Pomnik wystawił mu jego następca i krewny Wacław Leszczyński.

 

Bernadeta Kruszyk
„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy