środa, 28 czerwca 2017 r.

August kard. Hlond

Był jedną z najważniejszych i najbardziej szanowanych osobistości w Polsce międzywojennej i powojennej. Wprawną ręką dzierżył ster Kościoła w naszym kraju mozolnie organizując jego działalność w nowych warunkach geopolitycznych. Wielkie nadzieje pokładał zwłaszcza w laikacie, upatrując w nim lidera aktywności społecznej i kulturalnej.

 

 

August Hlond urodził się w 1881 roku na Górnym Śląsku w licznej rodzinie kolejarskiej. Z 12 dzieci przeżyło 9, z których 4 braci wstąpiło do zgromadzenia salezjańskiego. Najbardziej znany z nich, August, po ukończeniu gimnazjum wstąpił do nowicjatu salezjańskiego i po roku złożył śluby wieczyste. Miał wówczas 16 lat. Trzy lata później uzyskał doktorat z teologii na uniwersytecie gregoriańskim i rozpoczął posługę w swojej pierwszej placówce – w domu salezjańskim w Oświęcimiu. Był „człowiekiem orkiestrą” – pełnił funkcję asystenta, nauczyciela, sekretarza dyrektora, dyrygenta chóru oraz redaktora „Wiadomości Salezjańskich”. Gdy pod koniec 1907 roku salezjanie otworzyli placówkę w Przemyślu, został jej dyrektorem ucząc jednocześnie religii, pisząc do gazet i opiekując się młodzieżą. Ta podzielność uwagi oraz zaangażowanie na wielu różnych polach towarzyszyła mu do końca życia.

 

Po powołaniu administracji apostolskiej dla Górnego Śląska został mianowany jej administratorem, a później, po utworzeniu diecezji katowickiej jej pierwszym biskupem. Liczył sobie wówczas 44 lata. Jeszcze jako administrator zorganizował Kurię, nabył grunty pod budowę katedry, powołał do życia Drukarnię i Księgarnię św. Jacka oraz tygodnik „Gość Niedzielny”, a także założył Ligę Katolicką. Jako biskup katowicki nie zdążył rozwinąć skrzydeł, bowiem pięć miesięcy po ingresie papież Pius XI dokonał jego translacji na arcybiskupstwo gnieźnieńskie i poznańskie. Nominacja została przyjęta przychylnie zarówno przez polskich hierarchów, jak i mieszkańców Wielkopolski. Rok później papież wyniósł liczącego niespełna 46 lat Hlonda do godności kardynała, co jeszcze bardziej podniosło prestiż młodego prymasa, który z właściwą sobie energią zabrał się do pracy. Uporządkował  sprawy majątkowe archidiecezji, wprowadził kilka zmian w administracji oraz podjął szereg inicjatyw na polu życia zakonnego: zorganizował m.in. Braci Serca Jezusowego oraz sprowadził do Poznania dominikanów, powierzając im duszpasterstwo akademickie. On również reaktywował starożytną kapitułę kolegiacką w Kruszwicy oraz zrealizował zamiar swojego poprzednika, kard. Dalbora przedłużając czas trwania studiów seminaryjnych do 6 lat.

 

Kluczową sprawą służby kard. Hlonda była aktywizacja polskiego laikatu poprzez struktury Akcji Katolickiej będącej kontynuatorką działalności powołanej przez kard. Dalbora Ligi Katolickiej. Kard. Hlond założył centralę Akcji Katolickiej w Poznaniu i napisał jej statuty. Z myślą o promowaniu katolickiej nauki społecznej utworzył Radę Społeczną przy Prymasie Polski, w skład której weszli wybitni przedstawiciele nauki i działacze społeczni. Wiele uwagi poświęcał także Polonii będąc z papieskiej nominacji protektorem polskiego wychodźstwa. Po wybuchu II wojny światowej wyjechał do Warszawy, gdzie odprawił Msze św. w intencji Ojczyzny, a następnie udał się za rządem polskim do Krzemieńca. Tam podjął decyzję do wyjeździe do Rzymu. Po zrelacjonowaniu papieżowi wydarzeń z 1 września zamierzał wrócić do Polski, ale władze niemieckie nie wyraziły na to zgody. W tym czasie był kandydatem na urząd prezydenta RP i premiera, nie przyjął jednak żadnej z tych funkcji. Nie mogąc powrócić do Ojczyzny pracował na jej rzecz poza granicami zbierając materiały o prześladowaniach narodu polskiego i Kościoła oraz informując opinię światową o okrucieństwach hitlerowców. Organizował także dla rodaków pomoc materialną.

 

Kard. Hlond wrócił do Polski zaraz po zakończeniu wojny z pełnomocnictwem do organizacji Kościoła na ziemiach polskich w nowych warunkach. 4 marca 1946 roku otrzymał nominację na arcybiskupa warszawskiego rezygnując jednocześnie z urzędu arcybiskupa poznańskiego. W ten sposób przez blisko półwiecze urząd prymasa Polski, arcybiskupa gnieźnieńskiego i warszawskiego miał piastować jeden człowiek. W tym samym 1946 roku kard. Hlond ofiarował naród Polski Niepokalanemu Sercu Maryi, a później urządził uroczyste obchody 950-lecia śmierci św. Wojciecha. Koniec życia przyszedł niespodziewanie. Prymas chorował zaledwie 9 dni. Zmarł 22 października 1948 roku w wieku 67 lat. Proces betyfikacyjny trwa od 1992 roku.

 

 

Bernadeta Kruszyk
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel 

 

Polecamy