sobota, 24 czerwca 2017 r.

Fryderyk Jagiellończyk

Był dziewiątym dzieckiem króla Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. Od małego przeznaczony do stanu duchownego szybko osiągnął najwyższe godności kościelne w Polsce. W wieku 20 lat został biskupem krakowskim, a 5 lat później arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim.

 

Gdy ojciec polecił go na biskupstwo krakowskie, młody Fryderyk nie miał jeszcze święceń kapłańskich. Dla króla nie była to jednak żadna przeszkoda. Tak wszystko zorganizował, że w ciągu kilku dni syn przyjął niższe święcenia kapłańskie, a po niespełna 2 tygodniach otrzymał prekonizację papieską. Rok później królewski ojciec chciał go osadzić także na wakującym biskupstwie warmińskim, ale się spóźnił. Zapobiegliwa kapituła, bojąc się kandydata narzuconego przez króla, wybrała własnego i szybko wystarała się o potwierdzenie papieża. Król był zły, ale zemścić się nie zdążył. Zmarł niebawem w Grodnie, a na tron Polski wstąpił jego syn Jan Olbracht, starszy brat biskupa Fryderyka Jagiellończyka.

 

 

Olbracht zadbał, by historia warmińska już się nie powtórzyła. Po śmierci prymasa Zbigniewa Oleśnickiego przyjechał do Gniezna, by osobiście dopilnować wyboru brata. W tej sytuacji kapituła nie miała wyjścia i 24 kwietnia 1493 roku jednomyślnie wybrała 25-letniego wówczas Fryderyka na nowego arcybiskupa metropolitę gnieźnieńskiego. Niebawem nowego prymasa spotkał jeszcze jeden zaszczyt. Został wyniesiony do godności kardynała. Papież pozwolił mu także zatrzymać biskupstwo krakowskie, sprawiając, że dwie największe i najbogatsze diecezje Rzeczypospolitej połączone zostały jednym pastorałem.

 

Nowy metropolita gnieźnieński odbył uroczysty wjazd do swojej stolicy dopiero rok po wyborze. Zjechał najpierw do wsi arcybiskupiej Ostrowite Prymasowskie, skąd w otoczeniu wspaniałego orszaku wyruszył do Gniezna, zatrzymując się po drodze przy kościele św. Michała, który wówczas znajdował się za murami miasta. Stamtąd, przebrany w szaty pontyfikalne, wprowadzony został wraz z procesją do katedry gnieźnieńskiej. Uroczystość przyciągnęła zapewne wielu gapiów i była niebywale okazała, bo nowy prymas nie gardził przepychem. Później jednak do Gniezna zaglądał rzadko rezydując na stałe w Krakowie, a czasowo w Łowiczu, Uniejowie i Skierniewicach.

 

Fryderyk Jagiellończyk dorastał do swoich obowiązków w trakcie ich sprawowania. Miał mądrych i oddanych doradców, sam zaś będąc inteligentnym i zdolnym, szybko się uczył. W czasie swoich blisko 10-letnich rządów zwołał 6 synodów diecezjalnych (wszystkie odbyły się w Gnieźnie) oraz tyle samo synodów prowincjalnych. Troszczył się o katedrę gnieźnieńską kładąc szczególny nacisk na jej konserwację. On również jako pierwszy podarował katedrze złoty kielich, co później weszło na stałe do formuły przysięgi każdego nowego arcybiskupa. Nie skąpił również talentu i sił w służbie Ojczyźnie i rodzinie Jagiellonów. Zastępował Olbrachta, gdy ten wojował, albo wyjeżdżał na dłużej. Później z wielką energią zaangażował się w elekcję kolejnego swojego brata Aleksandra, który objął tron Polski po śmierci Olbrachta. Jako najwyższy dostojnik kościelny w Polsce dbał o morale duchownych, wymagając od nich ścisłego wykonywania obowiązków. Nieposłusznych surowo karał. Czuły był zwłaszcza w kwestii zachowywania celibatu, co jemu samemu podobno za młodu nie bardzo się udawało.

 

Fryderyk Jagiellończyk był człowiekiem swoich czasów i hołdował duchowi epoki. Lubił huczne zabawy i mocne piwo. Nie skąpił grosza na kosztowności, które często darowywał kościołom. On również nakazał ułożenie kalendarza liturgicznego i sprawienie ksiąg liturgicznych, chcąc jeszcze bardziej uświetnić nabożeństwa, w których się lubował. Zmarł przedwcześnie, w wieku zaledwie 35 lat i został pochowany w katedrze krakowskiej, przed stopniami wielkiego ołtarza.

 


Bernadeta Kruszyk 

„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski 
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

Polecamy