czwartek, 24 kwietnia 2014 r.

Jan Gruszczyński

Niezbyt cnotliwe prowadził życie i niechwalebny był jego koniec. Ucztując do późnej nocy z przyjaciółmi najpierw popadł w obłęd, a później skonał nieopatrzony olejami świętymi. – To kara za gorszące postępki – grzmiał współczesny mu Długosz.

 

Dziejopis pozostawił dość dokładny opis ostatnich chwil prymasa Gruszczyńskiego. Zjechał on do Krakowa na prośbę króla Kazimierza Jagiellończyka. Był 8 października 1473 roku. Prymas zdrów i wesoły, ucztował z przyjaciółmi w domu opata tynieckiego. Nagle zasłabł i popadł w obłęd. „Napróżno – pisze Długosz – domownicy próbowali przywieźć go do upamiętania się czytaniem różnych nauk z Ewangelii i innemi eksorcyzmami jakoby lecząc opętanego; całą noc miotał się w tym szalonym obłędzie, pokąd wreszcie pozbawiony sił i rozumu, bez spowiedzi i ostatecznej odprawy religijnej ducha wyzionął”.

 

Długosz był niechętny Gruszczyńskiemu i bardzo krytycznie ocenił jego rządy. Wydaje się jednak, że miał sporo racji. Prymas bardziej dbał o dobra materialne niż duchowe i sprawami Kościoła w ogóle się nie przejmował. Więcej. Zaciągał pożyczki, których nie oddawał, uprawiał nepotyzm i nie dbał o rozwój religijny ani duchowieństwa, ani wiernych. Na jego korzyść przemawia za to wierna służba królowi i troska o dobro Ojczyzny. W chwili wyniesienia na stolicę arcybiskupią w Gnieźnie Gruszczyński miał 59 lat. Był jednym z najbardziej zaufanych zauszników Kazimierza Jagiellończyka, który radził się go nie tylko w sprawach państwowych, ale także prywatnych. To dzięki tej ogromnej zażyłości Gruszczyński szybko wspinał się po szczeblach kościelnej kariery. Najpierw został biskupem włocławskim, potem krakowskim, a w lipcu 1464 arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim. Na jego uroczysty wjazd do Gniezna kapituła metropolitalna i mieszkańcy miasta musieli jednak poczekać aż do kwietnia przyszłego roku, bo Gruszczyński z objęciem arcybiskupstwa się nie spieszył. A gdy już to uczynił, rządy swoje zaczął od mało trafnych decyzji. Po pierwsze nie czekając aż zwolni się miejsce w kapitule, mianował swojego brata Andrzeja nadliczbowym kanonikiem gnieźnieńskim wyposażając go w dobra arcybiskupie. Po drugie zaciągnął dwa poważne długi, z których jednego nigdy nie spłacił. Poza tym w Gnieźnie bywał rzadko i w pełnieniu powierzonych mu obowiązków wyręczał się oficjałami.

 

Mimo tego niefrasobliwego stosunku do piastowanego urzędu król go cenił i obdarzał coraz to nowymi zaszczytami. Ich przyjaźń zaczęła się, gdy Gruszczyński był królewskim sekretarzem. Kazimierz Jagiellończyk ceniąc jego zdanie powołał go do swojej tajnej rady, a później, w czasie pobytu na Litwie, ustanowił namiestnikiem dla Wielkopolski. Gruszczyński należał też do czołowych polityków biorących udział w rokowaniach z Zakonem Krzyżackim. To za jego sprawą 19 października 1466 roku Polska podpisała w Toruniu korzystny dla siebie traktat pokojowy kończący wojnę trzynastoletnią. On również przyczynił się do osadzenia na tronie czeskim Władysława, pierworodnego syna Kazimierza Jagiellończyka. Mimo niewątpliwych zasług dla państwa, Jan Gruszczyński jako duchowny i hierarcha kościelny oceniany jest raczej negatywnie. Jan Długosz wytykał mu jego słaby charakter, interesowność i obojętność wobec powszechnego zepsucia obyczajów. A to – jak odnotował kronikarz – było ogromne. „Mężczyźni trefnili włosy i obyczajem niewiast skręcali włosy (...) Bezkarna swawola nadzwyczaj wygórowała, tak, iż występki wszelką przeszły miarę. Wielu lekkomyślnie potraciwszy ojczyste majątki, puszczało się na kradzieże i rozboje. Miałeś miedzy Polakami łakomców i prawdziwych wyrodków, wierzgających zuchwale przeciw prawym nakazom i natrząsających się z religii chrześcijańskiej, a co najzdrożniejsze, lekceważących prawa Boskie i kościelne.” A Jan Gruszczyński zbywał to wszystko milczeniem.

 

Bernadeta Kruszyk

„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy