środa, 18 stycznia 2017 r.

Jan Lipski

Zasiadał na tronie arcybiskupim w Gnieźnie zaledwie dwa lata. Jego dobrze zapowiadające się rządy przerwała nagła śmierć. Ponoć został otruty przez nadwornego lekarza za to, iż przyczynił się do ukarania różnowierców, którzy znieważyli religię katolicką.

 

Do rozruchów na tle religijnym doszło w Wilnie. Prymas faktycznie wpłynął na wyrok wydany na różnowierców, czy miało to jednak jakiś związek z jego śmiercią, trudno powiedzieć. Znawcy tematu uznają tę hipotezę raczej za mało prawdopodobną. Faktem jest natomiast, że Lipski chorował na żołądek i to schorzenie stało się przyczyną jego śmierci. Jadąc w 1641 roku na uroczystości świętowojciechowe do Gniezna dostał tak silnych boleści, że kazał się zawieść do Łyszkowic i przeczuwając bliską śmierć spisał testament. Kilka dni później już nie żył. Miał 52 lata.

 

 

Prymas Lipski pochodził ze znamienitej rodziny pieczętującej się herbem Łada. Miał trzynaścioro rodzeństwa. Szczupła fortuna ojca nie pozwalała na wykształcenie wszystkich dzieci, toteż edukacją Jana zajął się zamożny brat ojca Franciszek, który dzierżył kilka prebend kanonickich. Szczodry stryj wysłał bratanka najpierw do kolegium jezuickiego w Kaliszu, a później na studia do Włoch. Bystry i utalentowany Jan zdobył nie tylko gruntowne wykształcenie, ale opanował także kunszt literacki i kilka języków w tym niemiecki. Po powrocie do kraju przyjął święcenia kapłańskie, a zapobiegliwy stryj wyrobił mu miejsce w królewskiej kancelarii, gdzie szybko awansował. Sympatią i zaufaniem darzył Jana zarówno król Zygmunt III Waza, jak i jego małżonka Konstancja Habsburżanka. Doceniając zalety ducha, a także zaangażowanie Lipskiego monarcha nominował go biskupem chełmskim. Wkrótce przyszły kolejne, większe zaszczyty. Syn Zygmunta III i następca na tronie polskim, Władysław IV, promował Lipskiego na arcybiskupa metropolitę gnieźnieńskiego.

 

Zarówno w diecezji chełmińskiej, jak i archidiecezji gnieźnieńskiej Lipski pracował gorliwie, acz bardzo krótko (2 lata). Pierwszą zastał spustoszoną materialnie i duchowo przez wojnę szwedzką. Z energią przystąpił do odbudowy korzystając z pomocy jezuitów. Po królewskiej nominacji na tron gnieźnieński pozostawił swojemu następcy w Chełmnie dwie listy – jedną ze sprawami załatwionymi, drugą ze sprawami do załatwienia. W sierpniu 1639 roku Jan Lipski odbył uroczysty ingres do katedry gnieźnieńskiej przy licznym udziale duchowieństwa, możnych i ludu. Obowiązki państwowe nie pozwoliły mu jednak długo zabawić w Gnieźnie. Jak się później okazało miał już do niego nie wrócić. Najpierw przeszkodziła w tym choroba, a później śmierć. Swoich obowiązków względem diecezji i Kościoła nigdy jednak nie zaniedbywał. Bronił nieugięcie jego spraw, dbał o podniesienie obyczajów duchowieństwa i budował swoją postawą wiernych. Jako kapłan i biskup prowadził nieposzlakowane życie i jedyne, co może uderzać współczesnego człowieka, a co w tamtych czasach nikogo nie dziwiło, to fakt, iż utrzymywał spory dwór, podobnie zresztą, jak jego poprzednicy i następcy.

 

Prymas Jan Lipski słynął z erudycji, ogłady i dobrego smaku. Miał ponoć donośny, dźwięczny i miły dla ucha głos. Znakomicie znał się na prawie i był sprawnym dyplomatą. Król korzystał z jego pomocy przy załatwianiu spraw drażliwych i wymagających delikatności. Przez całe życie był oddany rodzinie Wazów i przywiązaniu temu dał wyraz pisząc liczne panegiryki na cześć jej członków. Nie należał też do osób skąpych. W testamencie przeznaczył spore sumy na cele charytatywne i kościelne m.in. dla katedry gnieźnieńskiej na przyozdobienie grobowca św. Wojciecha. Zgodnie ze swoją wolą został pochowany w Łowiczu.

 

Bernadeta Kruszyk
„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy