środa, 23 sierpnia 2017 r.

Jan Przerębski

Należał do najbliższych współpracowników Zygmunta Augusta. Jako jeden z nielicznych popierał ożenek monarchy z Barbarą Radziwiłłówną. Nie dziwi, że gdy zmarł, król opłakiwał go szczerymi łzami.

 

Śmierć przyszła ukradkiem. Bawiący w swoim zamku w Łowiczu prymas Przerębski zachorował niespodziewanie na febrę. Jego nagły zgon – zdaniem niektórych historyków – był skutkiem tragicznej pomyłki medyka, który zaaplikował mu nieodpowiednie lekarstwo. Przerębski miła wówczas zaledwie 43 lata. Od 4 lat piastował urząd arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego. Z wielu planów, jakie miał udało mu się zrealizować zaledwie kilka, niemniej wystarczyły, by zachowano go w dobrej pamięci.

 

Jak wielu poprzedników Przerębski swoją karierę rozpoczynał w królewskiej kancelarii. Wysoką pozycję na dworze zapewniła mu jednak nie sumienność, a okoliczności natury osobistej. Po śmierci króla Zygmunta Starego został oddelegowany do bawiącego w Wilnie Zygmunta Augusta, aby go sprowadzić do Krakowa. Młody monarcha był już wówczas potajemnie żonaty z Barbarą Radziwiłłówną, które to małżeństwo Przerębski, jako jeden z nielicznych, popierał. I właśnie to poparcie zjednało mu młodego króla. Z czasem stał się jego najbliższym współpracownikiem wtajemniczanym zarówno w problemy państwowe, jak i osobiste.

 

W 1550 roku Przerębski został administratorem diecezji krakowskiej i wielkim sekretarzem w królewskiej kancelarii. Obowiązki wynikające z pierwszego urzędu bardzo mu jednak ciążyły. Duże lepiej radził sobie na dworze królewskim, gdzie niebawem awansował na podkanclerzego. Niebawem spadły na niego kolejne zaszczyty. Nuncjusz apostolski polecił go na koadiutora wiekowego i coraz bardziej niesprawnego prymasa Dzierzgowskiego. Sprawa zatwierdzenie przeciągała się jednak dość długo. W międzyczasie zawakowało biskupstwo kujawskie, na które zaproponowano Przerębskiego, ten jednak propozycję odrzucił nie chcąc rezygnować z podkanclerstwa, co było warunkiem nominacji.

 

Na początku stycznia 1559 roku Przerębski objął wreszcie stanowisko koadiutora arcybiskupa gnieźnieńskiego z prawem następstwa. Zapewne nie spodziewał się, że to ostatnie stanie się faktem tak szybko. Stary prymas Dzierzgowski zmarł bowiem 16 dni później. Przerębski odbył ingres do katedry gnieźnieńskiej w dniu jego pogrzebu. Nie wiadomo natomiast kiedy, gdzie i od kogo przyjął sakrę biskupią. Zdaniem Jana Korytkowskiego jego konsekracja nastąpiła dopiero po tym, jak został rzeczywistym arcybiskupem. Jako najwyższy dostojnik kościelny w Polsce, a zarazem polityk i senator umiejętnie godził obowiązki względem Boga, Kościoła i Ojczyzny. Chwalono jego nieposzlakowane życie kapłańskie, talent oratorski oraz solidne wykształcenie, które zdobył m.in. na Akademii Krakowskiej.

 

Przerębski pełnił urząd arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego zaledwie 4 lata. W tym niedługim czasie zdołał zwołać dwa synody cząstkowe i jeden prowincjalny w Warszawie, na którym uchwalono m.in. statuty mające pomóc w odnowie Kościoła w Polsce. Za odbycie tego synodu prymas zyskał uznanie Stolicy Apostolskiej. W odniesieniu do archidiecezji gnieźnieńskiej, zamierzał utworzyć w Gnieźnie seminarium duchowne, zapowiedział reformę szkół, ustanowił składkę na remont katedry oraz usprawnił gospodarowanie w dobrach arcybiskupich, dbając jednocześnie o sprawiedliwe traktowanie tych, którzy w nich pracowali. Aktywną i rozległą działalność arcybiskupa przerwała przedwczesna śmierć. Został pochowany w kolegiacie łowickiej. Był to pierwszy prymasowski pochówek w tej szacownej świątyni.

 


Bernadeta Kruszyk
 „Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski 
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy