wtorek, 23 maja 2017 r.

Jarosław Bogoria Skotnicki

Był 23 grudnia 1372 roku. Słabujący arcybiskup Jarosław gościł w Żninie, gdzie zamierzał spędzić święta Bożego Narodzenia. Nagle zaniewidział. Utrata wzroku okazała się trwała. Nie czuł żalu. Liczył sobie już 96 lat. Pragnął odpocząć.

 

Bogate miał życie... i pracowite. Karierę ułatwiło mu pochodzenie. Jako potomek szlacheckiego rodu, syn wojewody krakowskiego mógł sobie pozwolić na studia w najbardziej renomowanych uczelniach europejskich. Wybrał Bolonię, bo wykładali tam wybitni znawcy prawa cywilnego i kanonicznego. Zdobytą wiedzę z powodzeniem wykorzystał po powrocie do kraju. Biskup krakowski Nanker powierzył mu funkcję kanclerza i obdarzył godnością kanonika. Wkrótce potem został archidiakonem krakowskim, a później także kanonikiem gnieźnieńskim. Po śmierci Janisława, w lutym 1342 roku kapituła gnieźnieńska wybrała go arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim. Miał wówczas 66 lat.

 

 

Arcybiskup Jarosław Bogoria Skotnicki zasługuje na więcej niż jedną stronę tekstu. Zasługuje na książkę. Kierował Kościołem w Polsce przez 30 lat. Był dobrym człowiekiem, ofiarnym kapłanem, sprawnym politykiem i wielkim patriotą. Czas jego posługi przypada w dużej części na lata rządów króla Kazimierza Wielkiego, z którym się przyjaźnił i zgodnie współpracował. Gdy w 1370 roku monarcha zachorował, Jarosław nie bacząc na podeszły wiek (miał wówczas 96 lat) podążył do Krakowa. Nie zdążył jednak. Władca zmarł przed jego przybyciem i Jarosław mógł zrobić dla niego tylko jedno - towarzyszyć mu w ostatniej drodze. Mówi się o Kazimierzu Wielkim, że zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. To samo można powiedzieć o arcybiskupie Bogorii Skotnickim. Budował wiele i z upodobaniem. Tuż po objęciu rządów zaczął realizować ambitny plan wzniesienie nowej świątyni na gnieźnieńskim Wzgórzu Lecha. Końca prac nie doczekał, my jednak możemy jego dzieło podziwiać w pełnej krasie. To górująca nad Gnieznem katedra. Skotnicki nie poprzestał na tej jednej budowie. Wzniósł i uposażył kilka kościołów. Z jego inicjatywy pobudowano także zamki w Łowiczu, Uniejowie i Opatowie oraz dwory i domy murowane w kilku miastach Polski m.in. w Gnieźnie i Żninie.

 

Równie wielki wkład miał arcybiskup Skotnicki w rozwój kulturalny Polski. Jest wielce prawdopodobne, że nie tylko popierał, ale i wspomagał Kazimierza Wielkiego w organizowaniu Akademii Krakowskiej. Dbał też o gnieźnieńską szkołę katedralną zabezpieczając jej byt i zaopatrując w rękopisy. Był hojny. Ofiarował na cele publiczne kosztowności skarbca archikatedralnego. Troszczył się o najsłabszych, zyskując sobie miano ojca ubogich. Był przy tym niezwykle sprawnym politykiem, dyplomatą i administratorem. Wizytując diecezje, broniąc praw metropolitalnych, a w szczególności kodyfikując prawo kościelne niestrudzenie pracował na rzecz jedności Kościoła w Polsce. Za jego rządów metropolia gnieźnieńska rozszerzyła swoje granice i pomnożyła dobra. We wspomnianym 1372 roku arcybiskup Jarosław czuł się już bardzo zmęczony. Miał 96 lat, stracił wzrok. Postanowił zrezygnować z urzędu metropolity na rzecz swojego krewnego Mikołaja z Koszut. Ten jednak nie uzyskał aprobaty. Poparł więc swojego siostrzeńca Janusza Suchywilka, który otrzymał papieską prekonizację. Skotnicki mógł spokojnie odejść. Przeniósł się do klasztoru w Lądzie, gdzie oddawał się pokucie i modlitwą. Pod koniec życia zamieszkał w swoim dworze w Kaliszu . Zmarł w 1376 roku w wieku 100 lat. Spoczął w ufundowanej przez siebie kaplicy w katedrze gnieźnieńskiej.


Bernadeta Kruszyk

„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy