poniedziałek, 1 maja 2017 r.

Maciej Drzewicki

Przez jednego z możnych został wtrącony do więzienia, drugiemu zawdzięczał wyniesienie na szczyty władzy. Z jej przywilejów korzystał jednak bardzo rzadko. Stronił od intryg, nie lubił pochlebców i nigdy nie przyjmował łapówek.

 

Wspomniane uwięzienie miało związek z niesłusznym posądzeniem Macieja Drzewickiego o defraudację pieniędzy królewskich i sum należących do kard. Fryderyka Jagiellończyka. Przyszły arcybiskup gnieźnieński miał wówczas 34 lata i był już osobą niezwykle wpływową. W więzieniu przesiedział zaledwie kilka dni, niemniej poczytywał to jako wielką plamę na honorze. Zmazało ją dopiero publiczne oczyszczenie z zarzutów i przywrócenie czci, do czego dołożono jeszcze probostwo skalbmierskie i kanonię krakowską, którą ofiarował mu dotychczasowy oskarżyciel kard. Jagiellończyk.

 

Po tym incydencie kościelna kariera Drzewickiego nabrała tempa. W 1503 roku król Aleksander Jagiellończyk ofiarował mu biskupstwo przemyskie. Niestety ze względu na wysokie stanowisko państwowe rzadko bywał w diecezji, czego szczerze żałował. Mimo ciągłych nieobecności udało mu się jednak zrealizować kilka ważnych przedsięwzięć m.in. odnowić tamtejszą katedrę i uporządkować oraz zabezpieczyć dobra arcybiskupie. Dziesięć lat później decyzją królewską potwierdzoną przez Stolicę Apostolską został przeniesiony do Włocławka. I znów historia się powtórzyła. Obowiązki względem państwa oraz rodziny królewskiej sprawiły, iż ingres odbył dopiero dwa lata później. Tuż po tej uroczystości złożył jednak urząd kanclerski, co po części uwolniło go od wypełniania trudnych posług publicznych.

 

Drzewicki był człowiekiem prawym i uczciwym. Stronił od dworskich intryg i nie słuchał pochlebców. Wytrwały i cierpliwy w znoszeniu trudów, do wszystkich godności doszedł sam, ciężką pracą i ciągłym doskonaleniem posiadanych umiejętności. Zarzuca mu się chciwość i nepotyzm, były to jednak przywary często spotykane i bardzo charakterystyczne dla tamtych czasów. Ciekawostką jest to, że Drzewicki sam pisał swoje listy – rzecz dziś oczywista, w dobie renesansu cokolwiek dziwna u tak wysokiego dostojnika. Jemu przypisuje się autorstwo rozprawy pedagogicznej znanej jako „List królowej Elżbiety o wychowaniu królewicza” z 1502 roku oraz epitafium kard. Fryderyka Jagiellończyka. Z jego nazwiskiem wiąże się także pierwszy ekslibris wykonany w 1516 roku w Wiedniu. Jako polityk Drzewicki był utalentowany i rzec można uczciwy, nie brał bowiem łapówek od obcych mocarstw, co zdarzało się nader często. Jako duchowny i zwierzchnik Kościoła w Polsce ostro zwalczał pojawiające się ogniska reformacji i jednocześnie gorliwie przypominał kapłanom katolickim o ich obowiązkach. Już jako prymas zwołał w Piotrkowie synod prowincjalny, na którym obostrzono m.in. przepisy dotyczące przyjmowania święceń kapłańskich.

 

Drzewicki został arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim w 1531 roku. Miał wówczas 65 lat. Na urząd ten polecił go Zygmunt Stary, a zatwierdził papież Klemens VII. Nowy prymas obejmował schedę po zasłużonym abp. Łaskim, któremu był niechętny, nie dziwi więc, że wystarał się u papieża o zniesienie większości jego nadań i darowizn. Czyn ten spotkał się z ostrą krytyką współczesnych, niemniej do późniejszej działalności Drzewickiego nie mieli oni poważniejszych zastrzeżeń. Jego rządy trwały zresztą zaledwie 4 lata, nie zdążył więc w pełni się wykazać. Prymas Maciej Drzewicki zmarł 22 sierpnia 1535 roku wskutek choroby, której nabawił się w drodze do Krakowa na ślub córki Zygmunta Starego Jadwigi z Joahimem margrabią brandenburskim. Został pochowany w Gnieźnie, w krypcie pod kaplicą Sprowskich w katedrze gnieźnieńskiej.

 


Bernadeta Kruszyk

„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy