wtorek, 23 maja 2017 r.

Marcin

Po śmierci Bogumiła na stolec arcybiskupi w Gnieźnie wstąpił Marcin – według Jana Długosza – syn znakomitego rodu i człowiek niezwykle religijny. To on po śmierci Władysława Hermana godził jego dwóch zwaśnionych synów: Zbigniewa i Bolesława Krzywoustego, na którego później podobno rzucił klątwę za to, iż podstępnie pojmał i oślepił brata.

 

Podobno, bo w materiałach źródłowych informacja o klątwie nie znajduje potwierdzenia. Faktem jest natomiast, że Krzywousty po swoim czynie rychło się opamiętał i odprawił ciężką pokutę, czym ułagodził wzburzony lud i duchowieństwo. W Kronice Galla Anionima czytamy, iż: ,,przez dni czterdzieści pościł publicznie, leżąc wytrwale na ziemi w popiele i w włosienicy, wśród strumieni łez i łkań (...) wyrzekł się obcowania i rozmowy z ludźmi, mając ziemię za stół, trawę za obrus, czarny chleb za przysmaki, a wodę za nektar”. Później wyruszył boso do Gniezna, do grobu św. Wojciecha, gdzie modlił się żarliwie i rozdawał ogromne jałmużny nie zapominając o obdarowaniu dostojników i mieszkańców miasta. Zadziwia fakt, że w opisie tym nie ma wzmianki o arcybiskupie Marcinie, którego Gall Anonim wcześniej dość często wspomina. Być może metropolita był zbyt schorowany, by witać księcia, a może przyczyną była owa hipotetyczna klątwa.

 

Marcin objął urząd arcybiskupa gnieźnieńskiego prawdopodobnie w 1092 roku. Jan Długosz w swoich Rocznikach pisze o nim, iż pochodził ze znakomitego rodu. W materiałach źródłowych brakuje jednak informacji na temat jego narodowości, wykształcenia, czy daty urodzenia. Nie wspomina o tym także Gall Anonim, który arcybiskupowi Marcinowi zadedykował swoją Kronikę Polską. Dziejopis nazywa go w niej często ,,wiernym starcem”, co rzuca nieco światła na postać arcybiskupa Marcina. Jak czytamy w rozdziale poświęconym śmierci Władysława Hermana (1102 r.) ,,(...) arcybiskup Marcin z kapelanami przez pięć dni w mieście Płocku odprawiał za niego egzekwie, nie śmiejąc go pogrzebać przed przybyciem synów. Skoro zaś obaj bracia przybyli, zanim jeszcze pochowali ojca, doszło pomiędzy nimi do wielkiego sporu o podział skarbów i królestwa, lecz za natchnieniem łaski Bożej i za pośrednictwem wiernego starca, arcybiskupa, zastosowali się w obliczu zmarłego do zarządzeń wydanych przezeń za życia”. Chodziło oczywiście o podział władzy. Mimo tej pozornej zgody, przyrodni bracia wszczęli później bratobójczą walkę (1106-1107), podczas której arcybiskup Marcin – sympatyzujący ze Zbigniewem, został uwięziony przez Bolesława w Spycimirzu (miejscowość nad Wartą, przy drodze z Kalisza do Łęczycy), a później przewieziony do Łęczycy. Krzywousty uwolnił go dopiero wówczas, gdy był pewien, że Gniezno opanowali jego ludzie.

 

Gall Anonim wspomina o Spycimierzu także przy okazji innego wydarzenie, równie dla Marcina przykrego, które miało miejsce niedługo po jego uwolnieniu. Otóż gdy arcybiskup zatrzymał się w kościele w Spycimirzu, by wysłuchać Mszy św., pod świątynię podeszli Pomorzanie (lud wówczas jeszcze nie schrystianizowany). Zamknięci w niej duchowni nie mieli ani broni, ani wystarczającej liczby służby, by się bronić. Wreszcie jeden z nich zdecydował się uciec. Chcąc dopaść koni przedostał się na ganek, gdzie niestety spotkał się oko w oko z Pomorzanami. Ci, przekonani, że to arcybiskup wsadzili, go na wózek i strzegli z szacunkiem. A Marcin? Jak pisze Gall Anonim: ,,Bogu się polecił ślubami i modlitwami, przeżegnał się świętym znakiem krzyża, i ten starzec drżący nie zawahał się wleźć tam, gdzie chyba tylko młodzieniec nie lękałby się wspiąć.” Arcybiskup Marcin ocalił życie i z czasem odzyskał zrabowane przez Pomorzan szaty i naczynia liturgiczne oraz podróżne ołtarze. 
 Data śmierci arcybiskupa Marcina jest niepewna. Według Długosza i piętnastowiecznych katalogów arcybiskupów zmarł w 1118 roku. Jego następcą został Jakub ze Żnina.

 

Bernadeta Kruszyk

"Arcybiskupi gnieźnieńscy" – J. Korytkowski
"Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski" – ks. K. Śmigiel 
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego "Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski"

 

Polecamy