sobota, 25 lutego 2017 r.

Mikołaj Dzierzgowski

Gdy Zygmunt August ujawnił swój potajemny ślub z Barbarą Radziwiłłówną, na kolanach zaklinał go, by zerwał to małżeństwo. Obiecywał, że grzech królewski dźwigać będzie cały naród. Niewiele jednak wskórał. Nie pomogły nawet groźby, że prędzej da sobie ręce odrąbać niż nałoży na skroń Barbary koronę królewską.

 

To była prawdziwa wojna nerwów. Wzburzeni senatorowie przybyli w 1548 roku na sejm walny do Piotrkowa na kolanach błagali władcę, by z potajemnej przysięgi małżeńskiej się wycofał. Nie pomogły jednak błagania, tłumaczenia, groźby ani krasomówcze mowy. Król trwał w swoim postanowieniu i co więcej zamyślał już o koronacji ukochanej małżonki. Perspektywa ta była nieznośna nie tylko jego matce Bonie, ale także większej części szlachty oraz duchowieństwa. W ich głowach nie mogło się pomieścić, że na tron królewski wyniesiona zostanie królewska konkubina, córka magnata litewskiego, kobieta, w której żyłach nie płynęła ani kropla królewskiej krwi i która pochowała już jednego męża. Nie dziwi, że Dzierzgowski należący do obozu Bony zapowiadał, że prędzej da sobie ręce uciąć nim do tego dopuści.

 

Dzierzgowskiego wprowadził do kręgu zaufanych Bony Andrzej Krzycki. Przyszły prymas miał wówczas ponad 20 lat i pełnił funkcję notariusza w kancelarii królewskiej. Jak się okazało stanowisko to miał zajmować jeszcze przez długie lata. Gdy wreszcie zaczął awansować, robił to w tempie iście ekspresowym. W 1541 roku Zygmunt Stary nominował go biskupem kamienieckim, a kilka miesięcy później chełmskim. Dwa lata później papież zatwierdził jego translację na biskupstwo włocławskie, a po kolejnych dwóch latach na arcybiskupstwo gnieźnieńskie. Wszystkie te nominacje Dzierzgowski zawdzięczał Bonie i prymasowi Gamratowi, którego był bezpośrednim następcą.

 

Prymas Mikołaj Dzierzgowski odbył uroczysty wjazd do swojej stolicy 1 maja 1545 roku. Później starał się przyjeżdżać do Gniezna w miarę regularnie, przeważnie na wiosenne i jesienne sesje kapituły. Ustanowił składkę na odnowienie katedry, przekazał świadczenia żywnościowe dla ubogich uczniów szkoły gnieźnieńskiej, a także hojnie obdarował gnieźnieńską kapitułę. Przede wszystkim zajmowały go jednak sprawy dużo większej wagi. Na okres jego rządów przypadły zmagania z szerzącą się w zachodniej Europie i docierającą do Polski reformacją. Prymas starał przeciwdziałać nowym prądom dążąc do odrodzenia religijnego Kościoła w Polsce. Służyły temu m.in. synody prowincjalne, podczas których podjęto wiele uchwał w sprawie obrony wiary. Zdecydowano m.in., że duchowni sprzyjający herezji mają podlegać surowej karze, zabroniono kontaktów z heretykami, a także posiadania heretyckich książek. Nakazano także biskupom utrzymywanie na swoich dworach ludzi uczonych, którzy pomagaliby ludziom radzić sobie z religijnymi wątpliwościami.

 

Walka z herezją nie była jedyną troską Prymasa. Jako pierwszy senator Rzeczypospolitej z wielkim oddaniem angażował się w wewnętrzną i zewnętrzną politykę państwa, dążąc do umocnienia jego pozycji w Europie. Nie dziwi, że tak gorąco sprzeciwiał się wspomnianemu już potajemnemu małżeństwu króla, upatrując korzyści dla kraju w innym związku. Batalii jednak nie wygrał. Mimo zapowiedzi, ukoronował Barbarę dając się przekonać obiecanemu przez Zygmunta Augusta przywilejowi, że odstępcy od Kościoła będą uznawani za heretyków i pozbawiani czci oraz majątku. Doczekał się jednak Prymas i innej królowej. W 1553 roku koronował na Wawelu Katarzynę Habsburżankę (rodzona siostrę pierwszej żony Zygmunta Augusta), którą król poślubił po śmierci Barbary. Trzy lata później Dzierzgowski, jako że zaczął podupadać na zdrowiu, rozpoczął starania o zatwierdzenie swojego koadiutora. Papież wyraził zgodę na krótko przed śmiercią Prymasa. Dzierzgowski zmarł 1 stycznia 1559 roku na puchlinę wodną. Został pochowany w katedrze gnieźnieńskiej, gdzie do dziś można oglądać nagrobek, który za życia sobie wystawił.

 

Bernadeta Kruszyk

„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski 
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasó
w Polski”

 

Polecamy