środa, 23 sierpnia 2017 r.

Mikołaj Kurowski

Był bliskim i zaufanym doradcą Władysława Jagiełły. Gdy w maju 1410 roku król wyruszał na wojnę z Krzyżakami właśnie Kurowskiego uczynił swoim zastępcą. Do niego również napisał jeden z pierwszych listów po wygranej bitwie pod Grunwaldem.

 

Kurowski zetknął się z dworem królewskim w 1390 roku, po swoim powrocie ze studiów w Pradze. Został przyjęty do królewskiej kancelarii. Musiał być sumienny i lojalny, bo szybko zaskarbił sobie zaufanie i przyjaźń monarchy. W 1393 roku został kantorem gnieźnieńskim, dwa lata później prepozytem poznańskim, a międzyczasie kandydatem Jagiełły na biskupa poznańskiego. Papież Bonifacy IX był jednak głuchy na królewską postulację i na wakujący urząd mianował niesławnego Jana Kropidło, którego zresztą niebawem odwołał. Kandydatura Kurowskiego stanęła ponownie i tym razem została przyjęta. Nowy biskup poznański nie zrezygnował jednak z pracy w kancelarii króla i często towarzyszył mu w jego objazdowych wyprawach po kraju.

 

Przedłużające się nieobecności i niewielkie zainteresowanie sprawami diecezji kładą się cieniem na biskupiej posłudze Kurowskiego. W funkcjach pontyfikalnych wyręczał go biskup pomocniczy, w administracyjnych wikariusze generalni. Gdy w 1399 roku otrzymał – dzięki protekcji Jagiełły – translację na biskupstwo włocławskie, obyczajów nie zmienił. Nadal pracował w królewskiej kancelarii, brał udział w podróżach monarchy i czynnie uczestniczył w życiu politycznym. Zdobyte na tym polu umiejętności bardzo mu się zresztą przydały. W 1401 roku, na życzenie Jagiełły, kapituła metropolitalna wybrała go arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim. Jako zwierzchnik Kościoła w Polsce, zastępca monarchy i znawca spraw krzyżackich często uczestniczył w misjach dyplomatycznych i rokowaniach prowadzonych z Zakonem. Jest niemal pewne, że był u boku króla w czasie przygotowań do wielkiej wojny z Zakonem. Na wojnę tą wystawił zresztą dobrze uzbrojoną chorągiew. Po zwycięstwie był jednym z autorów traktatu pokojowego, który podpisano w 1411 roku w Toruniu.

 

Choć przez wielu negatywnie oceniany arcybiskup Mikołaj Kurowski zasłużył się na polu duszpasterskim fundując i uposażając kościoły oraz hojnie wspierając dominikanów. Wzorowo zarządzał dobrami arcybiskupimi dokonując pomyślnych zmian gruntów, ulepszając technikę gospodarowania i zatrudniając kompetentnych zarządców. Prowadził także handel zbożem i mięsem, spławiając towary Wisłą do morza i dalej do Flandrii i Holandii. Nie można mu również odmówić umiejętnego zarządzania sprawami finansowymi archidiecezji. Jeśli chodzi o działalność kościelną, to w 1406 roku zwołał w Kaliszu synod prowincjonalny, który m.in. zobowiązał arcybiskupów do zwoływania podobnych zgromadzeń raz na trzy lata. Przypominał także biskupom o obowiązku wizytowania diecezji oraz nakazał kategorycznie i bez wyjątków głoszenie zapowiedzi przedślubnych, od czego szlachta miała zwyczaj się uchylać.

 

Nie da się ukryć, że arcybiskup Kurowski chętniej angażował się w działalność polityczną niż kościelną, co wielu dziejopisów – z Długoszem na czele – miało mu za złe. Służył jednak Rzeczpospolitej i królowi wiernie i z oddaniem, nie szczędząc czasu, sił i pieniędzy. Dbał także o rozwój kultury i oświaty łożąc m.in. na akademię krakowską. Zmarł dziesięć lat od objęcia arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, w czasie podróży do Glinian, dokąd wezwał go Władysław Jagiełło. Miał się wytłumaczyć z pomówień o zażyłe kontakty z królową Anną. Nie dojechał. W drodze spadł z konia i potłukł się tak dotkliwie, że niebawem zmarł. Jego ciało sprowadzono do Gniezna i pochowano w prezbiterium katedry gnieźnieńskiej.


Bernadeta Kruszyk

„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy