środa, 28 czerwca 2017 r.

Mikołaj Prażmowski

Pozostawił po sobie nienajlepszą sławę. Zaniedbywał sprawy Kościoła, nie interesował się powierzoną mu archidiecezją, na polu politycznym nieustannie spiskował i wichrzył. Jego niechlubny konflikt z Michałem Korybutem Wiśniowieckim otarł się o papieża i niemalże doprowadził do upadku butnego prymasa.


Chodziło oczywiście o władzę i wpływy. Prymas Prażmowski nigdy nie zaakceptował Korybuta Wiśniowieckiego na tronie polskim. Widział tam raczej księcia francuskiego, ale na to Panowie Szlachta za żadną cenę nie chcieli się zgodzić. Po elekcji, chcąc nie chcąc, koronował Wiśniowieckiego, a później z wielkimi oporami księżniczkę austriacką Eleonorę, którą król postanowił pojąć za żonę. Pojednanie było jednak pozorne i krótkotrwałe. Jeszcze dzwony po uroczystości nie umilkły, a Prażmowski już zamyślał o detronizacji Wiśniowieckiego i unieważnieniu jego małżeństwa z Habsburżanką. Nie pomogło nawet upomnienie papieża Klemensa X, który wezwał prymasa do zgody z królem i zajęcia się obroną kraju przed Turkami. Prażmowski nie tylko upomnienie zignorował, ale jeszcze domagał się od Francji przysłania 25 tysięcy doświadczonych żołnierzy – rzekomo na walkę z tureckimi hordami, faktycznie zaś po to, by osadzić na tronie polskim Francuza.


Konflikt Prażmowskiego z Wiśniowieckim trwał praktycznie do ostatnich dni życia tego pierwszego. Dopiero na łożu śmierci prymas się zreflektował i w testamencie prosił króla o przebaczenie. Miał wówczas zaledwie 56 lat. Umierał na płuca, po trzynastoletniej służbie w arcybiskupstwie gnieźnieńskim. Jego wyniesienie w 1666 roku wywołało w kraju wielki zamęt. Szlachta nie chciała takiego prymasa. Król Jan Kazimierz mianując właśnie jego kierował się osobistymi sympatiami i pominął wielu zasłużonych biskupów. Nie dziw, że niektórzy poczuli się dotknięci. Poza tym Prażmowski jako duszpasterz nie cieszył się dobrą opinią. Będąc wcześniej biskupem łuckim zaniedbywał sprawy powierzonej mu diecezji angażując się głównie w działalność polityczną i dyplomatyczną. Nie lepiej zresztą sprawdził się po objęciu arcybiskupstwa gnieźnieńskiego. Korytkowski pisze, że nie wypełnił misji pasterskiej, a w szczególności nie wywiązał się z zadań nałożonych na niego w bulli translacyjnej. W czasie swojej trzynastoletniej posługi prymas Prażmowski nie wybudował ani jednego kościoła, nie zajmował się działalnością charytatywną, nie wspierał sztuki, nie zwołał ani jednego synodu. Dokończył za to rozpoczęte wcześniej fundacje. Przeniósł m.in. relikwie bł. Bogumiła z Dobrowa do wspaniałego grobowca w kolegiacie uniejowskiej.


Już za życia Jana Kazimierza Prażmowski optował, by jego następcą został książę francuski. Nie będąc jeszcze prymasem podpisał z innymi senatorami zobowiązanie działania na rzecz opcji francuskiej. Dostał za to 18 tysięcy lirów. Umyślił także wraz z królową, by przeprowadzić tzw. elekcję „vivente rege”, czyli wybrać następcę jeszcze za panowania Jana Kazimierza. Plan się nie powiódł, bo sejm na takie rozwiązanie nie wyraził zgody. Prażmowski jednak nie rezygnował i nawet po elekcji Wiśniowieckiego  – o czym już była mowa – dążył do osadzenia na tronie polskim Francuza. Ów upór doprowadził go niemal na skraj upadku. Został posądzony o wywołanie zamieszania w Polsce i groziła mu utrata godności oraz majątku. W obronie Prymasa stanął wówczas nuncjusz apostolski oraz hetman Jan Sobieski późniejszy król Polski. Prażmowski zachował godność prymasa, dorobił się jednak niezbyt chlubnej sławy. Mimo tego wszystkiego był zręcznym dyplomatą i oddał Polsce w tym względzie niejedną przysługę. Ważną rolę odegrał m.in. w rokowaniach pokojowych ze Szwedami zakończonych podpisaniem pokoju w Oliwie w 1660 roku.


Bernadeta Kruszyk
„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

Polecamy