niedziela, 26 lutego 2017 r.

Piotr Gamrat

Był jednym z najbardziej oddanych stronników i zauszników królowej Bony. Według anegdoty biskupią mitrę zawdzięczał swojemu apetytowi. Goszcząca u niego na śniadaniu królowa, widząc jak zgarnia na swój talerz wszystko, co zostało na półmisku kpiła ponoć: „Widzę, że probostwo nie jest w stanie cię wyżywić. Trzeba zrobić cię biskupem.”

 

 

Kąśliwa uwaga królowej niebawem stała się faktem. Gamrat objął najpierw peryferyjne biskupstwo w Kamieńcu Podolskim, a później dzięki Bonie został przeniesiony kolejno na tron biskupi w Przemyślu i Płocku. Ale i tego było mało ambitnemu duchownemu. Gdy zawakowało biskupstwo krakowskie sięgnął także po nie, uzyskując od pary monarszej stosowną nominację. Swoje wyniesienie zawdzięczał w dużym stopniu faworowi królowej, którą zjednał sobie dobrą znajomością języka włoskiego oraz doświadczeniem zdobytym na italskiej ziemi. Ale czy tylko? Bona nie wyniosłaby przecież tak wysoko kogoś, kto nie miałby choć krzty rozumu.

 

Nie ma zgody, co do pochodzenia Gamrata. Według starszych historyków miał być synem podkarpackiego owczarza. Jan Korytkowski utrzymuje z kolei, że przyszedł na świat w szlacheckiej rodzinie osiadłej w Samoklęskach. Podobnie rzecz się ma z jego wykształceniem. Najprawdopodobniej studiował na Akademii Krakowskiej, czy jednak później kontynuował edukację, a jeśli tak, to gdzie? Tego już nie wiadomo. Faktem jest natomiast, że jako niespełna 20-letni młodzieniec trafił na dwór biskupa płockiego Erazma Ciołka i dzięki niemu zbliżył się do dworu królowej Bony, której przychylność szybko pozyskał. Nie było dla nikogo tajemnicą, że Włoszka bardzo ceniła i poważała przyszłego prymasa. Zaliczany był do tzw. „triumwiratu” Bony, do którego należał także wielmoża Piotr Kmita. Popierał dążenia monarchini do umocnienia władzy króla oraz utrzymania przyjaznych stosunków z Francją i Turcją. Był także zwolennikiem powszechnego opodatkowania na rzecz obrony kraju oraz utrzymywania wojsk zaciężnych zamiast archaicznego pospolitego ruszenia. Niestety niewiele dobrego da się powiedzieć o jego działalności duszpasterskiej. Był przede wszystkim politykiem i sprawy diecezji, którymi kierował były mu raczej obojętne.

 

Po śmierci Jana Latalskiego Piotr Gamrat rozpoczął energiczne starania o nominację na arcybiskupstwo gnieźnieńskie. Z poparciem królowej uzyskanie papieskiej zgody nie było trudne. Paweł III wydał ją w 1541 roku, godząc się ponadto na kumulację, czyli pełnienie przez Gamrata jednocześnie urzędu arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego i biskupa krakowskiego. Był to drugi taki wypadek w dziejach Polski, kiedy dwie najprzedniejsze stolice biskupie znalazły się w jednym ręku. Po raz pierwszy dokonał tego kard. Fryderyk Jagiellończyk, syn sławetnego króla Kazimierza Jagiellończyka. Nowy prymas objął urząd stosunkowo szybko, z ingresem jednak się nie spieszył. Gniezno musiało na niego czekać dwa i pół roku. Gdy w końcu uroczystość się odbyła, jej przepych zadziwił wszystkich. Gamratowi towarzyszyli senatorowie, szlachta i duchowieństwo, a świętowanie z okazji ingresu trwało kilka dni. Po jego zakończeniu i załatwieniu najpilniejszych spraw nowy arcybiskup opuścił Gniezno i nigdy już do niego nie powrócił.

 

Prymas Gamrat słynął ze słabości do pięknych ksiąg i rękopisów oraz umiłowania przepychu, na którą to przypadłość cierpieli wszyscy możni doby Odrodzenie. Na Wawelu uchodził za wszystkowiedzącego, z czego niemiłosiernie drwił błazen królewski Stańczyk. Nie da się ukryć, iż prymas dużo bardziej angażował się na polu politycznym niż kościelnym. Niemniej zwołał jeden synod diecezjalny i dwa prowincjalne, które zajęły się m.in. kwestią obrony czystości wiary oraz ochrony przywilejów i wolności duchowieństwa. Gamrat sprawował urząd arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego zaledwie 4 lata. Jak pisze Korytkowski: „życie wystawne i nieostrożne przy wielkiej otyłości nabawiło Gamrata niebezpiecznej choroby karbankułu (czyraka mnogiego – przyp. autorki), która pomimo usilnych zabiegów lekarzy stawszy się dla niego śmiertelną szybko silny organizm jego złamała”. Gamrat zmarł w wieku 58 lat. Został pochowany na Wawelu. Bona szczerze go opłakiwała i po śmierci, w dowód wdzięczności, wystawiła mu okazały pomnik.


Bernadeta Kruszyk

„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

 

Polecamy