sobota, 16 grudnia 2017 r.

Radzym Gaudenty

W noc poprzedzającą męczeńską śmierć św. Wojciecha Radzym Gaudenty miał sen. Zobaczył kielich wypełniony winem, z którego zabroniono mu się napić. Rankiem z bojaźnią opowiadał bratu: ,,wino to dla Ciebie jest zachowane, na dzień jutrzejszy, jako mistyczne pokrzepienie”. Na co Wojciech odrzekł: ,,oby Bóg dał pomyślny obrót temu widzeniu!”

 

Jeśli przytoczona przez mnicha benedyktyńskiego Jana Kanapariusza opowieść o śnie Radzyma Gaudentego jest prawdziwa, to ów sen okazał się proroczy. Wojciech zginął następnego dnia, przebity włóczniami Prusów, prosząc swoich towarzyszy – Benedykta i Radzyma Gaudentego, by się nie smucili, bo cierpi dla imienia Pana. A oni, skrępowani sznurami, bezradnie patrzyli na jego męczeństwo nie uczestnicząc w nim cieleśnie, ale duchowo. Jak pisze czeski kronikarz Kosmas, nie mogło być tak, żeby duszy Radzyma Gaudentego nie przeniknął miecz, gdy widział, że jego brata zabijają miecze pogan, był przecież przez cielesną i duchową wspólnotę bratem Wojciecha, a także wiernym towarzyszem we wszelkim trudzie i utrapieniu.

 

Wojciech i Radzym byli braćmi przyrodnimi. Mieli inne matki. Dzieliła ich kilku, a może nawet kilkunastoletnia różnica wieku. Pierwszy urodził się około 956 roku, a drugi między rokiem 960 a 970. O ile o dzieciństwie i młodości Wojciecha wiadomo wiele, o tyle o Radzymie kroniki milczą. Pojawia się dopiero później, po objęciu przez Wojciecha biskupstwa praskiego, jako jego wierny i nieodłączny towarzysz. Razem wyjechali do Rzymu, razem wstąpili do klasztoru benedyktynów na Awentynie (gdzie Radzym przyjął zakonne imię Gaudenty, a później otrzymał święcenia kapłańskie). Razem pielgrzymowali też po Francji, a potem spotkali się z cesarzem Ottonem III w Moguncji. To od niego najprawdopodobniej dowiedzieli się o najeździe na rodzinne Libice i wymordowaniu braci i ich rodzin. Powrót do Czech był niemożliwy, a przynajmniej niebezpieczny. Bracia zdecydowali się wyruszyć do Polski, do Gniezna, a stamtąd na północ, do nieschrystianizowanego jeszcze plemienia Prusów. Dla Wojciecha wyprawa ta była ostatnią, dla Radzyma Gaudentego przełomową.

 

Według wszelkiego prawdopodobieństwa to Radzym powiadomił Bolesława Chrobrego o śmierci swojego brata. Brał także czynny udział w sprowadzeniu jego ciała do Gniezna, a później, po wyjeździe do Rzymu, starał się o jak najrychlejszą kanonizację Wojciecha. Staraniom tym towarzyszyły także pertraktacje dotyczące utworzenia metropolii ze stolicą w Gnieźnie. Obie misje zakończyły się powodzeniem. W roku 999 Wojciech został wyniesiony na ołtarze, a Radzym Gaudenty wyświęcony na biskupa przez papieża Sylwestra II. W następnym roku wrócił do Polski, w towarzystwie cesarza Ottona III, który odbywał pielgrzymkę do grobu św. Wojciecha. Od Iławy prowadził pielgrzymów książę Bolesław. Droga wiodła przez Głogów, Śrem, Poznań i Ostrów Lednicki. W Gnieźnie stanęli na początku marca, a w dniach 8-10 marca odbył się sławetny Zjazd Gnieźnieński, podczas którego ogłoszono utworzenie metropolii gnieźnieńskiej i dokonano intronizacji Radzyma Gaudentego. Niestety na tym kończą się źródłowe informacje nt. pierwszego Arcybiskupa Metropolity Gnieźnieńskiego. Późniejsze, dotyczące jego działalności pasterskiej są szczątkowe albo mało wiarygodne. Dyskusyjna jest także data śmierci Radzyma Gaudentego. Według katalogu arcybiskupów gnieźnieńskich zmarł on w 1006 roku, a kalendarz liturgiczny Kościoła w Polsce umieszcza jego doroczne wspomnienie 14 października. Został pochowany w Gnieźnie, w pobliży grobu swojego świętego brata.


Bernadeta Kruszyk

"Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski 
"Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel 

 

 

 

Polecamy