środa, 26 kwietnia 2017 r.

Wacław Leszczyński

W Gnieźnie był tylko raz – przy okazji swojego ingresu do katedry gnieźnieńskiej. Później na skutek zawieruchy wojennej i dokuczliwego reumatyzmu do stolicy metropolitalnej nie przyjeżdżał. To właśnie podczas tego pierwszego i zarazem ostatniego pobytu bazylika prymasowska wzbogaciła się o jeden z najcenniejszych zabytków, który szczęśliwie możemy oglądać do dziś.

 

Mowa oczywiście o srebrnej trumience na relikwie św. Wojciecha, którą z wielką starannością i kunsztem wykonał gdański złotnik Piotr van der Rennen na zlecenie biskupa pomocniczego warmińskiego Wojciecha Pilchowicza. Był on przyjacielem Wacława Leszczyńskiego i swój wspaniały dar ofiarował katedrze gnieźnieńskiej z okazji ingresu nowego prymasa. Warto dodać, że z odbyciem go Leszczyński czekał dość długo. Uroczystość odwlekano, przekładano, by wreszcie zorganizować ją 20 października 1662 roku, po trzech latach od zatwierdzenia Leszczyńskiego na tronie arcybiskupim w Gnieźnie przez papieża Aleksandra VII. W annałach odnotowano, że Leszczyński po przybyciu do Gniezna zatrzymał się w kościele farnym, gdzie przebrał się w szaty pontyfikalne. Stamtąd przeniesiono go w lektyce – ze względu na reumatyzm – do katedry gnieźnieńskiej. W drodze towarzyszyli mu możni i szlachta, a orszakowi przyglądali się liczni mieszczanie. Samą uroczystość uświetnili swoją obecnością biskupi: poznański, chełmiński, kijowski, pomocniczy płocki i wspomniany już biskup pomocniczy warmiński. Trzy dni później prymas opuścił Gniezno, by nigdy już do niego nie powrócić.

 

Wacław Leszczyński został arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim w wieku 54 lat. Słynął z hojności, zacności i szczególnego nabożeństwa do Matki Bożej. Był też łagodny w obejściu i doskonale wykształcony. Jak wielu poprzedników uczył się najpierw w kolegium jezuitów, a później studiował zagranicą: w Perugii i Padwie. Ojciec Wacława, Andrzej, wojewoda brzesko-kujawski był zagorzałym wyznawcą kalwinizmu. Zmarł jednak w roku urodzenia syna, którego wychowaniem zajęła się matka – katoliczka. Wacław po powrocie ze studiów skorzystał z protekcji swojego imiennika i krewnego, wielkiego kanclerza koronnego Wacława Leszczyńskiego, który wprowadził go na dwór Zygmunta III Wazy. Dopiero jednak następca Zygmunta, Władysław IV dostrzegł jego zalety i obdarzył znaczącymi godnościami z nominacją na biskupstwo warmińskie łącznie. Leszczyński kierował nim przez 14 lat. W tym czasie Polska przeżyła kilka ważnych wydarzeń. Odbyła się m.in. elekcja i koronacja nowego króla Jana Kazimierza. Kraj doświadczył buntów kozackich i najazdu Szwedów znanego powszechnie jako potop szwedzki. Leszczyński rezydujący we Fromborku uszedł do Królewca. Jak bardzo ucierpiała diecezja, dowiadujemy się ze sprawozdań słanych przez niego do Rzymu. Mimo szczupłych środków, jakie mu pozostały zdołał jednak odrestaurować jeden z najbardziej zniszczonych kościołów i dwa biskupie zamki. Później otrzymał królewską nominację na stolicę arcybiskupią i metropolitalną w Gnieźnie. Był pierwszym w historii biskupem warmińskim, który zaszedł tak wysoko.

 

Wacław Leszczyński kierował archidiecezją gnieźnieńską i Kościołem w Polsce przez 7 lat. Ponieważ wszystkie arcybiskupie siedziby zostały zniszczone przez Szwedów, rezydował stale w Łyszkowicach. Mimo dokuczliwych dolegliwości oraz licznych zajęć sejmowych i senatorskich żywo interesował się sprawami archidiecezji gnieźnieńskiej. Przypadło mu w udziale zadanie niełatwe, musiał bowiem zająć się jej odbudową zarówno w wymiarze materialnym, jak i moralnym. Zdania historyków, co do tego, jak się z tego zadania wywiązał, są podzielone. Według niektórych, w lepszych czasach i z lepszym zdrowiem zdziałałby więcej. Faktem jest, że był aktywny zarówno na polu działalności kościelnej, jak i państwowej, zwłaszcza jako mediator. Zmarł 1 kwietnia 1666 roku w Łyszkowicach, w wieku 61 lat. Pochowano go w kolegiacie łowickiej.

 

Bernadeta Kruszyk
„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy