poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Wawrzyniec Gembicki

W dzieciństwie był bardzo słabowity i często chorował. Zrozpaczeni rodzice powierzyli go opiece Najświętszej Marii Panny, za której przyczyną – jak wierzył – utrzymał się przy życiu i zdrowiu. Odtąd – jak pisze Jan Korytkowski – „aż do zgonu rzewnym i gorącym ku Niej odznaczał się nabożeństwem.”


 Wawrzyniec przyszedł na świat w 1559 roku w Gębicach (archidiecezja gnieźnieńska), w prastarej rodzinie pieczętującej się herbem Nałęcz. Jego znakomity ród wydał już czterech biskupów i szczycił się wieloma zasługami względem Kościoła i Ojczyzny. Jako mały chłopiec Wawrzyniec wysłany został na naukę do Chodzieży, ale tamtejsza szkoła wydała się zarówno jemu i jego rodzicom nazbyt otwarta na nowinki religijne, przeniósł się więc do poznańskiej Akademii Lubrańskiego, a następnie do kolegium jezuickiego Adama Konarskiego. U jezuitów ukończył także studia prawnicze i filozoficzne. Później studiował jeszcze w Krakowie i to właśnie tam wybrał stan duchowny.

 

Decyzję o przywdzianiu sutanny pomógł podjąć młodemu Wawrzyńcowi kanonik Jan Piotrowski. To on wprowadził go do otoczenia ówczesnego biskupa przemyskiego, a późniejszego prymasa Wojciecha Baranowskiego. On również pośrednio ułatwił mu „angaż” na dwór króla Stefana Batorego, którego został sekretarzem. Miał więc młody Gembicki za co kanonikowi Piotrowskiemu dziękować, zwłaszcza, że praca w królewskiej kancelarii dawała szansę na szybki i efektowny awans. A koniecznych po temu zalet Wawrzyńcowi nie brakowało. Był wykształcony, roztropny, poważny i umiał się pięknie wysławiać po łacinie, co zjednało mu przychylność Batorego, mówiącego biegle w tym języku i nie znającego słowa po polsku, czego zresztą do końca życia nie nadrobił. Swoimi talentami służył także Gembicki kolejnemu królowi Zygmuntowi III Wazie, który doceniając jego pracę obdarzył go m.in. prepozyturą krakowską, a później nominował na biskupstwo chełmskie. Jako tamtejszy biskup odznaczył się pracowitością i troską zarówno o dobro duchowe, jak i materialne diecezji. Zwizytował wszystkie parafie, ufundował nowy ołtarz w katedrze oraz dał schronienie jezuitom wypędzonym z Torunia. Przywrócił także w mieście procesję Bożego Ciała, osobiście obnosząc monstrancję po rynku i ulicach.

 

W 1610 roku, po dziesięciu latach duszpasterzowania w diecezji chełmskiej, został przeniesiony do Włocławka, gdzie również pracował gorliwie i z oddaniem dla dobra Kościoła i wiernych. Spędził tam pięć lat. Po śmierci prymasa Baranowskiego – swojego pierwszego „pracodawcy”, został nominowany przez Zygmunta III na arcybiskupa metropolitę gnieźnieńskiego. Król podobno jak nigdy spieszył się z obsadzeniem osieroconej stolicy metropolitalnej. Korytkowski donosi, że: „jeszcze zwłoki nieboszczyka na wieczny nie były złożone spoczynek, a już nominacya dla Wawrzyńca Gembickiego (...) w kancelarii królewskiej została wygotowana”. Gembicki odbył ingres do katedry w 1616 roku i szybko opuścił Gniezno, zaglądając do niego później z rzadka i raczej przejazdem. Nie znaczy to jednak, że nie zajmował się sprawami diecezji. Wręcz przeciwnie, troszczył się o nią zarówno w wymiarze materialnym, jak i duchowym. Łożył na budowę i remont kościołów, w tym katedry, patronował szkołom i nawoływał duchownych do prowadzenia życia nieskazitelnego i w pełni oddanego Bogu, w czym sam świecił przykładem skuteczniejszym od najwymowniejszych kazań i najsurowszych przestróg. Zmarł w 63. roku życia w Łowiczu. Jego ciało złożono w katedrze gnieźnieńskiej. Przez potomnych zaliczony został do najwybitniejszych i najbardziej zasłużonych polskich biskupów i mężów stanu.

 

Bernadeta Kruszyk
„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografie pochodzą z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy