sobota, 16 grudnia 2017 r.

Władysław Oporowski

Był lepszym politykiem niż duchownym. Tuż po swoim wyborze skarżył kanoników i prałatów gnieźnieńskich o dobra zapisane im przez poprzednika abp. Wincentego Kota. Nie odpuścił też znaczniejszym osobistościom. Do historii przeszły jego kłótnie z biskupem krakowskim Oleśnickim.

 

Po śmierci abp. Wincentego Kota to właśnie Oleśnickiego typowano na arcybiskupstwo gnieźnieńskie. Jednak dumny i mający ogromne wpływy hierarcha propozycję odrzucił, nie chcąc – jak sam z przechwałką napisał w jednym z listów: „biskupstwa krakowskiego swoją pracą i mozołem do wysokiego stopnia kultury duchowej doprowadzonego, zamieniać na arcybiskupstwo rzekomo zaniedbane i odłogiem niejako pod względem duchowym leżące”, czym – jak skomentował Korytkowski – niemało abp. Wincentemu i jego poprzednikom ubliżył. Wobec stanowczego sprzeciwu Oleśnickiego król Kazimierz Jagiellończyk na wakujące arcybiskupstwo gnieźnieńskie polecił swojego ulubieńca Władysława Oporowskiego. Nie obyło się przy tym bez sprzeciwu kapituły metropolitalnej, która w kwestii wyboru nowego prymasa chciała zachować niezawisłość i której królewski kandydat się po prostu nie podobał. Król pozostał jednak nieugięty i kapituła chcąc nie chcą musiała się jego woli podporządkować, co okazało się zgubne w skutkach.

 

W chwili wyboru Władysław Oporowski liczył sobie 54 lata. Był niewysoki, do połowy głowy łysy i miał chrapliwy głos. Dumny, o wielkich ambicjach, zrażał ludzi chłodem i szorstkim sposobem bycia. Rządy w archidiecezji gnieźnieńskiej rozpoczął od żądania zwrotu wszelkich darowizn i nadań dokonanych przez poprzednika. Oskarżył też kapitułę metropolitalną, że przywłaszczyła sobie dochody arcybiskupie, administrując nimi w czasie wakansu. Zraził też prałatów i kanoników gnieźnieńskich tym, że usiłował rządzić archidiecezją gnieźnieńską nie dopełniwszy koniecznych formalności, czyli bez odbycia ingresu do katedry gnieźnieńskiej. Oporowski zadarł także z wyżej postawionymi osobistościami m.in. ze wspomnianym już bp. Oleśnickim, któremu swego czasu próbował zablokować przyznanie kapelusza kardynalskiego. Konflikt był ostry, a obaj dostojnicy kościelni unikali się jak ognia. Miał za to Oporowski wielkie poparcie króla Kazimierza Jagiellończyka, którego pamiętał jeszcze jako małego chłopca, służąc u jego ojca Władysława Jagiełły. To właśnie działalność na polu państwowym i dyplomatycznym ułatwiła mu karierę kościelną. Zdobył imponującą liczbę prałatur i kanonikatów oraz otrzymał sporo znaczących stanowisk kościelnych. Z powinności duchownego wywiązywał się jednak rzadko, zajęty dużo bardziej absorbującymi go funkcjami publicznymi. Stylu życia nie zmienił nawet wówczas, gdy został biskupem włocławskim, a później arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim.

 

Do Gniezna abp Oporowski zaglądał rzadko. Najchętniej przebywał w swoim rodzinnym Oporowie lub w którymś z zamków arcybiskupich w Łowiczu, Uniejowie i Skierniewicach. Nie troskał się szczególnie o sprawy religijne powierzonej mu archidiecezji, skupiając się głównie na gromadzeniu dóbr i podnoszeniu znaczenia własnego rodu. Z niemniejszą energią angażował się w działalność publiczną i polityczną, co jest chyba jego największą zasługą, bo działał dla dobra i pomyślności państwa. Jak podsumował Jan Korytkowski „jako biskup był o dobro Kościoła obojętny, nawet niedbały, jako człowiek interesowny i chciwy (...) jako senator zdolny i mądry, ale nie gorliwy, występujący z wysługami publicznymi tam tylko, gdzie tego konieczna wymagała potrzeba. Całe życie oszczędny i skąpy, zbierał dostatki z zamiłowania ku nim, chcąc nimi po śmierci zbogacić familiją i uświetnić przez to ród swój i imię. Prymas Oporowski zmarł złożony paraliżem 11 marca 1453 roku w swoim zamku w Oporowie. Kapituła gnieźnieńska domagała się wydania ciała, chcą je pochować w Gnieźnie, ale rodzina, powołując się na dyspozycje pozostawione przez zmarłego, złożyła jego doczesne szczątki w kościele oporowskim.

 

Bernadeta Kruszyk

„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski 
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy