środa, 18 stycznia 2017 r.

Zbigniew Oleśnicki

Zbigniew Oleśnicki często mylony jest ze swoim stryjem, sławetnym biskupem krakowskim Zbigniewem Oleśnickim, który doradzał Władysławowi Jagielle. Błąd to poważny, bo był od niego nie tylko młodszy, ale i mniej łasy na wszelkie godności i wyróżnienia. Przez długie lata pracował w królewskiej kancelarii przechodząc kolejne szczeble kariery urzędniczej od zwykłego pisarza począwszy, a na podkanclerzu skończywszy.

 

Jako ostatni brał udział w wielu ważnych wydarzeniach natury politycznej i dyplomatycznej. I właśnie zasługom na tym polu, a także wiernemu oddaniu rodzinie królewskiej zawdzięczał swoje wyniesienie do godności biskupiej. W uznaniu zasług Kazimierz Jagiellończyk nominował Zbigniewa Oleśnickiego najpierw na biskupa włocławskiego, a później na arcybiskupa metropolitę gnieźnieńskiego. W obu przypadkach kapituły nie miały żadnych zastrzeżeń, co dobitnie świadczy o tym, iż darzyły kandydata wielkim szacunkiem. Nowy ordynariusz czasu na wypełnienie swoich nowych obowiązków nie miał jednak wiele. Ciągle zajęty przy królu, rzadko odwiedzał najpierw Włocławek, a później Gniezno. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy monarcha zwolnił go z obowiązków podkanclerzego koronnego.

 

Nowy arcybiskup gnieźnieński uroczyście wjechał do swojej stolicy 29 marca 1482 roku, czyli blisko pół roku po otrzymaniu od papieża bulli translacyjnej z Włocławka do Gniezna. Po ingresie ze zdwojoną siłą przystąpił do pracy, chcąc niejako nadrobić stracony czas. Był niezłomny w obronie wiary i Kościoła. Często objeżdżał archidiecezję wizytując parafie, rozstrzygając spory i doglądając administracji dóbr arcybiskupich. Wzorem swojego poprzednika Jakuba z Sienna bardzo dbał o moralność wiernych i duchowieństwa. Zwołał nawet synod prowincjalny poświęcony temu zagadnieniu. Wielokrotnie udzielał też niższych i wyższych święceń. Jak podają źródła, w ciągu 13 lat zasiadania na stolicy arcybiskupiej i metropolitalnej w Gnieźnie wyświęcił ponad 2 tysiące osób w tym blisko 400 kapłanów, 500 diakonów, 600 subdiakonów i 500 akolitów.

 

Jak wyglądał prymas Oleśnicki? Przekonać się o tym możemy zwiedzając katedrę gnieźnieńską, gdzie pod chórem umieszczono jego płytę nagrobną dłuta Wita Stwosza. Z niszy wydrążonej w czerwonym węgierskim marmurze spogląda na nas postawny, wysoki człowiek o dostojnym wyrazie twarzy. Oleśnicki nie był wyniosły, niemniej zachowywał powagę właściwą sprawowanym przez siebie urzędom. Mimo zwolnienia z funkcji podkanclerza nadal pozostał aktywny na polu politycznym. Umiejętnie godził obowiązki arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego z powinnościami pierwszego senatora w Koronie. Do końca wiernie służył Kazimierzowi Jagiellończykowi. Zastępował go podczas jego nieobecności, apelował o pomoc, gdy monarcha zbierał siły przeciwko Turkom i osobiście prowadził trudne pertraktacje z Krzyżakami. Pod koniec życia nieoczekiwanie odwrócił się od domu Jagiellonów nie godząc się na elekcję Jana Olbrachta. Chciał, by królem został potomek Piastów. Nie wskórał jednak wiele i koniec końców w listopadzie 1492 roku koronował kolejnego Jagiellona w katedrze w Krakowie. Niespełna trzy miesiące później, na początku lutego 1493 roku zmarł opatrzony olejami świętymi. Na polecenie króla został pochowany w katedrze gnieźnieńskiej.

 


Bernadeta Kruszyk

„Arcybiskupi gnieźnieńscy” – J. Korytkowski
,,Słownik biograficzny arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski” – ks. K. Śmigiel
Fotografia pochodzi z książki P. Mrozowskiego „Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich Prymasów Polski”

 

Polecamy